Wzrost konkurencyjności oraz efektywności zamówień publicznych

6

Z Jadwigą Emilewicz,
Minister Przedsiębiorczości i Technologii

 

o projekcie nowego Prawa zamówień publicznych
rozmawia
Tomasz Czajkowski

 

Jak zdefiniowałaby Pani ratio legis projektu nowego Prawa zamówień publicznych?

Przede wszystkim chcemy zmienić sytuację, w której mamy do czynienia z niską konkurencyjnością i efektywnością zamówień. Problem jednej oferty w przypadku ponad 40% postępowań oraz średnia na poziomie nieco ponad dwóch ofert pokazuje, że zamówienia publiczne stały się klubem dla wybranych, zamiast być postrzegane jako szansa na rozwój dla polskich firm. Zmiany, które zaproponowaliśmy w związku z tymi problemami i cele jakie sobie stawiamy, czyli: wzrost innowacyjności, wsparcie MŚP, realizacja polityki gospodarczej i społecznej państwa są tak poważne, że zasadne stało się napisanie nowej ustawy.

Na przygotowanie nowego PZP zdecydowaliśmy się również ze względu na to, że obowiązująca dotychczas ustawa z 2004 r. była nowelizowana już kilkadziesiąt razy, przez co stała się mało czytelna.

 

Jak w praktyce nowe Prawo zamówień publicznych wpisywać się będzie w politykę zakupową państwa?

Ustawa i zawarte w niej instytucje będą narzędziem realizacji polityki zakupowej państwa. Polityka zakupowa określi to, jakie cele mają przed sobą zamówienia publiczne, a więc np. realizacja gospodarczych celów państwa, wzmocnienie innowacyjności, wspieranie bardziej zrównoważonych zamówień. Polityka zakupowa wskaże zatem te kierunki, zaś poszczególni zamawiający będą ją realizować właśnie poprzez stosowanie ustawy. Jako przykład można tu podać stosowanie kryteriów pozacenowych czy uproszczonych trybów negocjacyjnych, w tym partnerstwa innowacyjnego.

 

Czy nie sądzi Pani, iż projekt ustawy jest zbyt „obszerny”? W stosunku do obecnie obowiązującej ustawy liczba artykułów znacznie się zwiększa.

W tym kontekście chciałabym zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze projekt zawiera szereg nowych rozwiązań, które wymagały stworzenia nowych przepisów. To np. kompleksowo uregulowana procedura uproszczona poniżej progów unijnych, czy też procedura koncyliacyjna przed KIO. Druga kwestia to nowa systematyka ustawy, która ma odzwierciedlać cały proces zakupowy realizowany przez zamawiających, ograniczyć odesłania i sprawić, by poszczególne części ustawy były bardziej czytelne.

Liczba artykułów w dużej mierze wynika też z podziału przepisów na mniejsze jednostki redakcyjne. Zatem mimo tego, że liczba artykułów znacznie się zwiększyła, to objętość całej ustawy aż tak bardzo nie wzrosła.

 

Projekt przewiduje istotne uproszczenia proceduralne, od dawna oczekiwane przez uczestników rynku zamówień publicznych, ale równocześnie zwiększa zakres oraz liczbę czynności typowo biurokratycznych po stronie zamawiającego. Czy nie ma tu pewnej sprzeczności?

Nowych czynności dla zamawiających nie postrzegam jako typowo biurokratycznych. Dialog z wykonawcami, czy analiza własnych potrzeb to bardzo ważne elementy całego procesu zakupowego, dziś nieco zaniedbywane. Odpowiednio przygotowując się do postępowania, sprawdzając, co oferuje rynek, w jaki sposób można zrealizować największe zamówienia, zamawiający będą mogli oszczędzić czas na innych etapach postępowania. Mam tu na myśli etap odwołań składanych do KIO, kontrolę zamówień czy przygotowanie kolejnych postępowań. Zbierając wiedzę i wymieniając informacje z wykonawcami, zamawiający po prostu w lepszy sposób przeprowadzi całą procedurę.

 

W systemie środków ochrony prawnej pojawia się nowa instytucja – postępowanie koncyliacyjne. Czy w związku z obligatoryjnością rozstrzygania sporów zamówieniowych w tym trybie nie obawia się Pani, że w pewnych sytuacjach procedura koncyliacyjna opóźniać będzie lub – paradoksalnie – utrudniać sądową drogę dochodzenia roszczeń?

Koncyliacja ma za zadanie ułatwić stronom rozstrzygnięcie sporu, który na etapie sądowym będzie generował bardzo duże koszty i potrwa lata. Widzimy, że zamawiający coraz chętniej wybierają polubowne metody rozwiązywania sporów. Nasza propozycja ma ułatwiać podejmowanie takiej decyzji dzięki pomocy koncyliatora i sprawnej, maksymalnie półrocznej procedurze. Złożenie wniosku do Izby Koncyliacyjnej przerwie bieg przedawnienia. Natomiast jeżeli druga strona nie wyrazi zgody na zawarcie ugody, postępowanie zostanie umorzone. Trudno tu zatem mówić o utrudnianiu drogi do sądu.

 

W zakresie kontroli projekt ustawy wprowadza stosunkowo niewielkie zmiany, choć nieodosobniony jest pogląd, iż obecny system kontrolowania zamówień publicznych pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza w odniesieniu do koordynacji ich przeprowadzania. Czy proponowane nowe przepisy rozwiązują ten problem?

W systemie kontroli zamówień publicznych proponujemy dwie zasadnicze zmiany: zasady przeprowadzania kontroli wspólne dla wszystkich organów oraz Komitet ds. Kontroli w Zamówieniach Publicznych. Te zmiany są odpowiedzią na największe problemy związane z kontrolami – brak współpracy organów, dublowanie kontroli, odmienne interpretacje przepisów, czy dużą niepewność po stronie zamawiających, co do stosowania prawa. Zasady kontroli dotyczą dokonywania czynności na podstawie analizy ryzyka naruszenia prawa przez zamawiających, posługiwania się kwestionariuszami kontroli przez inspektorów, możliwości rozstrzygania sporów interpretacyjnych pomiędzy organami przez Prezesa UZP. Z kolei komitet to forum współpracy organów, miejsce wymiany informacji, problemów, próby ustalania wspólnych stanowisk czy interpretacji, w skrócie – ujednolicenia rozumienia przepisów i dokonywania czynności, bez ingerencji w kompetencje poszczególnych instytucji.

 

Jak ocenia Pani projektowane przepisy dotyczące zamówień o wartości podprogowej? Wydają się one bardzo potrzebne, ale już pojawiają się głosy, iż stanowią one „ustawę w ustawie”.

Do tej pory regulacja dotycząca zamówień poniżej progów unijnych była szczątkowa, opierała się w znacznej mierze na trybach znanych z dyrektyw, z kilkoma modyfikacjami. Nasza propozycja to kompleksowe uregulowanie tej procedury w sposób możliwie uproszczony, zapewniający zamawiającym dużą elastyczność, np. w korzystaniu z negocjacji. Doszliśmy do wniosku, że stworzenie odrębnej, prostej, ale jednak całościowej procedury będzie rozwiązaniem bardziej korzystnym, niż oparcie się na generalnych zasadach i pozostawienie zamawiającym zupełnej swobody.

 

Co przesądziło – poza brakiem odpowiednich regulacji w przepisach unijnych – o likwidacji trybu zapytania o cenę?

Wprowadzamy w postępowaniach poniżej progów unijnych procedurę uproszczoną, wobec której pojawia się pytanie, czy tryb zapytania o cenę w dalszym ciągu byłby wykorzystywany przez zamawiających. Jednak jesteśmy otwarci na uwagi w tym i wszystkich innych punktach. Jeżeli okazałoby się, że w dalszym ciągu istnieje uzasadnienie dla funkcjonowania zapytania o cenę, tryb ten być może wróci do projektu ustawy.

 

Dlaczego zlikwidowana została licytacja elektroniczna? To chyba trochę wbrew polityce informatyzacji zamówień publicznych.

Rozwiązaniem, które zapewni możliwość licytacji będzie aukcja elektroniczna, więc być może zmieni się nazewnictwo i miejsce przepisów, ale możliwość stosowania licytacji pozostanie.

 

Czy jest już kalendarz dalszych prac nad projektem ustawy, a jeśli tak, kiedy przewiduje się skierowanie go do laski marszałkowskiej?

Planujemy, by ustawa weszła w życie 1 stycznia 2020 r, tak więc skierowanie projektu do Sejmu powinno nastąpić jeszcze przed wakacjami.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.