Czas na zmiany
Polskie zamówienia publiczne toczy rak, ciężka patologia. Ponad 6 000 odwołań rocznie. Coraz więcej z roku na rok. Na pewno jesteśmy mistrzami świata w tej dyscyplinie. Nawet biorąc pod uwagę naszą narodową przywarę: pieniactwo – nie da się tego wytłumaczyć, a tym bardziej usprawiedliwić.
Co się dzieje? Zamawiający coraz gorzej prowadzą postępowania, są coraz głupsi, coraz mniej uczciwi? Przecież nie. Wykonawcy są coraz głupsi, coraz bardziej zdeterminowani? Też nie. To nie głupota zamawiających, a tym mniej wykonawców. To racjonalna i skuteczna strategia uzyskiwania zamówień publicznych.
W przypadku, gdy w puli jest odpowiednio duża kwota – głupi nie obstawiłby wygranej, mając nawet tylko kilka, kilkanaście procent szansy na wygraną. Ma to znacznie więcej sensu, niż gra w Totolotka.
Skoro nie ma rozpraw oczywiście wygranych, to nie ma oczywiście przegranych. I to jest główny powód: niejednolitość orzecznictwa. To też nasza cecha narodowa: gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie na każdy temat. Niejednolitość orzecznictwa oraz interpretacji organów kontroli została dawno zidentyfikowana jako źródło wielu problemów. Miały te problemy rozwiązać wcześniej wprowadzone rozwiązania.
ROZWIĄZANIA WPROWADZONE WCZEŚNIEJ
Uchwały Zgromadzenie Ogólnego KIO – już były. A dokładnie jedna: o zakresie prawa do odwołania w postępowaniach krajowych. Pierwszy raz w historii udało się osiągnąć konsensus Izby w jakiejś sprawie. A wtedy okazało się, że Prezes UZP nie zgadza się z tym rozstrzygnięciem. Zamiast zmienić przepis, zaczął skarżyć wyroki wydawane zgodnie z tą uchwałą. (…)
Poza tym w artykule:
- PROBLEM JEDNOZNACZNOŚCI PRZEPISÓW
- DRAMAT Z RAŻĄCO NISKĄ CENĄ
- POUFNOŚĆ OFERT
- PROTEST
- KIO AI
- NOWE KIO
CZYTAJ DALEJ
| Pełen tekst artykułu jest dostępny w Systemie Informacji Prawnej Legalis |
.