Dlaczego lekceważymy rynek wart 600 mld?
Zapewne wielu z nas słyszało słynne słowa wypowiadane przez jednego z bohaterów powieści Gepard Giuseppe Tomasi di Lampedusy „Jeśli chcemy by wszystko zostało tak, jak jest trzeba by wszystko się zmieniło”. Mam wrażenie, że słowa te pasują jak ulał do sytuacji w systemie zamówień publicznych w Polsce po 12 latach, jakie minęły od napisania przeze mnie oraz innych autorów artykułu dla dziennika Rzeczpospolita (publikowanego później w Doradcy), który nosił roboczy tytuł „Zdefiniujmy na nowo system zamówień publicznych”.
Był to tekst programowy, jaki powstał we współpracy z Mariuszem Kuźmą i Jackiem Jerką, ekspertami z branży zamówień publicznych. Potrzeba jego napisania wynikała z głębokiej troski o stan polskiego systemu zamówień publicznych.
Każdy z Autorów od lat zawodowo zajmował się zamówieniami publicznymi, miał ogromne doświadczenie oraz, tym samym, zdolność do poważnej analizy systemu zamówień w Polsce. A ten, delikatnie mówiąc, nie wyglądał dobrze i to w sytuacji, gdy udział zamówień publicznych w PKB stale rósł. W 2013 r. było to już 8,7% (ponad 143 mld zł., a razem z zamówieniami wyłączonymi z obowiązku stosowania Prawa zamówień publicznych to było ponad 10% PKB (ponad 167 mld zł.). Sformułowaliśmy wtedy siedem głównych punktów reformy systemu, począwszy od przyjęcia nowej ustawy.
Od tamtej pory minęło wiele lat, bardzo dużo się zmieniło, a przede wszystkim kolosalnie wzrósł polski rynek zamówień publicznych. To setki miliardów i blisko 16% PKB! (…)
Poza tym w artykule:
- ZAMÓWIENIA SĄ ZBYT WAŻNE
- KOMU TO SŁUŻY?
- LOCAL CONTENT
- TO W UNII. A JAK JEST NA ŚWIECIE?
- NAPISZMY USTAWĘ OD NOWA
- POTRZEBA DYSKUSJI
CZYTAJ DALEJ
| Pełen tekst artykułu jest dostępny w Systemie Informacji Prawnej Legalis |
.