Stan niepewności i oczekiwania

23

Miałem nadzieję, że ten numer Doradcy otwierać będzie rozmowa z nowym prezesem Urzędu Zamówień Publicznych. Niestety, pomimo zakończenia procedury naboru na to stanowisko, do chwili obecnej informacja o powołaniu nowego szefa UZP nie dotarła do wiadomości publicznej. To kolejny, zły sygnał, płynący do uczestników systemu zamówień publicznych, potęgujący stan niepewności i ponad wszelką miarę przedłużający czas oczekiwania, że wreszcie „coś się zacznie zmieniać”. Być może nie wszyscy czekają na to samo, być może są tacy, którzy uważają, że im gorzej, tym lepiej, jedno jest jednak pewne – każdy kolejny dzień obecnego stanu rzeczy przynosi systemowi zamówień publicznych wymierne szkody, które bardzo trudno będzie naprawiać. Wypada więc po raz kolejny zapytać, dlaczego tak się dzieje.

Jest to pytanie, które na przestrzeni ostatnich kilku lat, przy rozmaitych okazjach, pojawiało się wielokrotnie. Najpierw dotyczyło niefortunnych, wprowadzanych chaotycznie zmian w przepisach prawa, następnie – negatywnych zjawisk, zachodzących w konsekwencji tego na rynku zamówień publicznych, a zaraz potem – braku reakcji na nie. Pamiętamy, jak sądzę, ile razy pytanie „dlaczego” zadawano w kontekście problemów, związanych ze stosowaniem art. 24 ust. 1 pkt. 1a. Odpowiedzi nie było, a przepisu nie zmieniono nawet wówczas, gdy kwestię tę rozstrzygnął wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pamiętamy i pytania, i dramatyczne apele, dotyczące zaporowej wysokości opłaty, którą do niedawna jeszcze należało uiścić, wnosząc do sądu okręgowego skargę na wyrok Krajowej Izby Odwoławczej. Potrzebne było aż orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, aby zmienić ten wyjątkowo zły przepis. I wreszcie sprawa, która od lat powodowała lawinę pytań „dlaczego”, płynących ze wszystkich nieomal stron zamówieniowego świata, mianowicie rynkowy dyktat kryterium ceny. Gdyby nie inicjatywa posłów partii rządzącej, absurd ten trwałby spokojnie nadal. To są przykłady spraw „grubych”, a przecież po drodze było sporo „drobniejszych” (chociażby likwidacja protestu), które również powodowały pytania, dlaczego mają miejsce. Zarówno w tych, jak i w „grubych” sprawach z reguły odpowiedzi nie padały, a jeśli już, to takie, z których niewiele, albo nic nie wynikało. W tym akurat zakresie Urząd Zamówień Publicznych był wyjątkowo konsekwentny.

Choć premier ani osobiście, ani ustami rzecznika rządu, nie odniósł się do narastających problemów systemu zamówień publicznych, być może pod ich presją właśnie podjął decyzję o zdymisjonowaniu prezesa UZP. Przyjęte to zostało z ulgą i nadzieją, że skończył się czas pytań bez odpowiedzi i postępującej destabilizacji systemu. Powszechnie oczekiwano, że lada chwila rozpocznie się okres wielkich porządków. Niestety, tak się nie stało, a oczekiwanie na to trwa po dzień dzisiejszy.

Gdyby ktoś nie pamiętał, przypomnijmy – premier odwołał prezesa UZP w dniu 9 grudnia 2013 r., a więc ponad dziesięć miesięcy temu. „Nabór” kandydatów na to stanowisko ogłoszony został w czerwcu, a więc pół roku po odwołaniu szefa Urzędu. Informacja o wynikach naboru ukazała się w Biuletynie Informacji Publicznej KPRM i UZP w sierpniu, a więc blisko dwa miesiące temu. Od tej pory wokół tego „tematu” zapanowała oficjalna cisza. Oficjalna, bo nieoficjalnie pojawiają się rozmaite spekulacje, dotyczące powodów przedłużającego się oczekiwania na decyzje, które dodatkowo psują klimat.

Nie służy to dobrze ani systemowi zamówień publicznych, ani zamówieniowemu rynkowi, ani Urzędowi, ani osobom, których sprawa dotyczy, przede wszystkim obecnej wiceprezes, pełniącej obowiązki szefa Urzędu, a także kandydatce na prezesa UZP, której nazwisko zostało przecież publicznie ogłoszone. Ma też niewątpliwy wpływ na bieg spraw ważnych, a także tych, które powinny być podejmowane, a nie są. Znowu więc należy postawić pytanie – dlaczego tak się dzieje?

W chwili obecnej jednak najważniejsza nie jest odpowiedź to pytanie, a decyzja, na którą wszyscy czekamy. Miejmy zatem nadzieję, że  w najbliższych dniach problem przestanie istnieć, że będzie nowy prezes Urzędu, że skończy się okres niepewności i oczekiwania, a rozpocznie czas Wielkich Porządków. Bardzo chciałbym wierzyć, że jest to scenariusz realny.