W pogoni za uciekającym czasem

33

Podobnie jak przy implementacji nowych dyrektyw europejskich, przy wdrażaniu obowiązku informatyzacji systemu zamówień publicznych gonić trzeba szybko uciekający czas. W przypadku dyrektyw, choć dogonić się go nie udało, zapóźnienia zostały nadrobione i nowe przepisy, wprawdzie z opóźnieniem w stosunku do terminu unijnego, weszły w życie. Sprawa zatem jakoś została załatwiona. Czy uda się ją załatwić także i tym razem? Czy wynikający z dyrektywy, wpisany do naszych przepisów termin 18 października 2018 r., w którym powinien zakończyć się proces informatyzacji systemu zamówień publicznych, zostanie dotrzymany? Przecież licząc od dzisiaj, na przeprowadzenie tego bardzo poważnego przedsięwzięcia pozostał rok i miesiąc.

Postawione przeze mnie pytania oraz związane z nimi wątpliwości pojawiały się już od pewnego czasu i trudno zaprzeczyć, że były uzasadnione. Bo, patrząc z perspektywy uczestników postępowań o zamówienia publiczne, od października przyszłego roku będą musieli stosować się do przepisów rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 27 czerwca 2017 r. w sprawie użycia środków komunikacji elektronicznej w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego oraz udostępniania i przechowywania dokumentów elektronicznych. Już od dnia 18 kwietnia 2018 r. przekazywanie JEDZ następować musi przy zastosowaniu bezpiecznego systemu komunikacji elektronicznej (art. 15 ust. 2 ustawy nowelizacyjnej),  a od dnia 18 listopada 2018 r. – ofert, wniosków, oświadczeń etc. Co się zatem będzie działo, jeśli taki system w obowiązującym terminie nie zostanie wdrożony i udostępniony?

Czepianie się jest rzeczą nieładną i dlatego też staram się unikać tego, jak ognia. Ale w tym przypadku, powołując się na złe doświadczenia związane z implementacją dyrektyw trudno nie zapytać, dlaczego decyzje dotyczące budowy i wdrożenia platformy e-zamówienia nie zapadły w czasie, umożliwiającym bezpieczne i terminowe wykonanie tego zadania? Dlaczego dopiero teraz znalazły się na to odpowiednie środki? Przecież, tak jak w przypadku implementacji dyrektyw, termin wdrożenia systemu e-zamówień był znany dużo wcześniej, przecież było wiadomo, że zaczął obowiązywać w dniu wejścia tychże dyrektyw w życie, to znaczy trzy i pół roku temu. Pierwsze ustalenia natomiast i wiążące decyzje pojawiły się dopiero w roku bieżącym, przy czym doprowadzenie do nich, jak się wydaje, jest osobistą zasługą obecnej prezes UZP. Poza tym, że nareszcie jest jak być powinno dowodzi to niezbicie, iż upór i determinacja popłacają, ale także, niestety, że wciąż nie umiemy uczyć się na błędach. Może następnym razem będzie inaczej, ale to z kolei oznacza, iż wcześniej byłby poprzedzający to „inaczej” błąd. Chyba bez sensu.

  

Na dzisiaj proponuję więc, abyśmy cieszyli się tym, co w tej sprawie udało się osiągnąć (są pieniądze!) i co wynika z „Harmonogramu realizacji projektu”, dostępnego na stronie internetowej Ministerstwa Cyfryzacji. Przewiduje on w czwartym kwartale bieżącego roku „wprowadzenie standardu usług, danych, API, wymagań na certyfikację, integracji z innymi systemami”, a w czwartym kwartale roku przyszłego „uruchomienie podstawowych usług procesu zamówień publicznych” – cokolwiek by to nie oznaczało. Nie wiem, na ile założenia te są realistyczne, a na ile optymistyczne, chciałbym natomiast bardzo, aby udało się je urzeczywistnić.

Odrębnym problemem, o którym, jak na razie mówi się niewiele bądź wcale, są możliwości techniczne korzystania z platformy e-zamówienia po stronie uczestników rynku zamówień publicznych, a także, co wydaje się nie mniej ważne, przekonanie, że to wszystko dzieje się dla ich dobra. Może być otóż tak – czego, oczywiście, nie zakładam – że technika wyprzedzi świadomość. Żarty żartami, ale całkiem serio uważam, iż tu także trzeba gonić uciekający czas. Tym bardziej, że w odróżnieniu od budowy systemu e-zamówień, na przeprowadzenie kampanii edukacyjnej związanej z jego wdrażaniem, nie potrzeba będzie dużo pieniędzy. Co by jednak nie mówić, coś się dziać zaczęło i z pewnością działo się będzie dalej. Wprawdzie czasu straconego dogonić się nie da, nadrobić zapewne można. Ale rok i miesiąc to przecież (tylko?) trzynaście miesięcy.

Tomasz Czajkowski

Wyimek

trudno nie zapytać, dlaczego decyzje dotyczące budowy i wdrożenia systemu zamówień nie zapadły w czasie, umożliwiającym bezpieczne i terminowe wykonanie