Piętnaście lat minęło, jak jeden dzień

38

Wprawdzie do czterdziestki Doradcy jeszcze daleko, aliści piętnastka to też, jak na specjalistyczne pismo, wiek całkiem ładny. Drugie tyle, patrz motto, oceniam jako prawdopodobne, choć bez zastrzyku młodej krwi pewnie się nie obejdzie, jako że „ojcowie założyciele” są w większości w wieku dojrzałym. Dojrzałość to fajna sprawa, ale ma parę wad, nad którymi przy uroczystej okazji nie będę się pochylał, skądinąd już i tak trochę pochylony. Pochylanie się w ogóle, w pewnym wieku, to pomysł taki sobie z uwagi na kręgosłupy. Liczba mnoga nie jest tu przypadkiem bowiem nie od dziś wiadomo, że kręgosłupów mamy przynajmniej dwa – ten „anatomiczny” oraz ten moralny, który u wielu znanych postaci charakteryzuje się znaczną giętkością. To jednak temat na osobną rozprawkę z pogranicza medycyny i polityki, czyli obszaru równie niebezpiecznego jak pole minowe, prawne regulacje zamówień publicznych i ich praktyka, inwestycje w infrastrukturze czy organizacja wielkich imprez sportowych. Do jubileuszów wszelkiego autoramentu mam stosunek wywodzący się wprost z Boya – Żeleńskiego, który grzecznie acz stanowczo powiada „w temacie”:

Przyjęła się ta zabawa,
Jako że w niej leży sposób,
Co każdemu daje prawa
Kpić z najszanowniejszych osób.