Krótka historia ćwierćwiecza DORADCY

3

Część pierwsza

 

Wszystko zaczęło się w maju 1997 roku, kiedy na polski rynek wydawniczy, a przede wszystkim do rąk zamawiających i wykonawców, nazywanych wówczas „oferentami”, trafił pierwszy numer naszego miesięcznika. Oczywiście wydarzenie to poprzedzało kilka miesięcy dyskusji, planowania, a niekiedy sporów grupy zapaleńców, którzy zdecydowali się podjąć tę inicjatywę. Dziś, z perspektywy dwudziestu pięciu lat wygląda to zupełnie inaczej, wówczas jawiło się jako przedsięwzięcie ryzykowne i trudne. Pomimo dwuletnich doświadczeń, zamówienia publiczne wciąż były „nowością” w polskiej rzeczywistości gospodarczej i społecznej, a do tego w wielu środowiskach, przede wszystkim samorządowych, nie wzbudzały, łagodnie mówiąc, entuzjazmu. Pamiętam, jak na regionalnym spotkaniu samorządowców jeden z wójtów sporej gminy powiedział, że „u nas zamówienia publiczne się nie przyjmą”. Jak pokazały następne lata bardzo się mylił, bowiem zamówienia publiczne „przyjęły się” i obecnie miewają się całkiem dobrze, a polski zamówieniowy rynek jest jednym z największych w Europie.

Jednakże aby tak się stało, trzeba było wykonać ogromną pracę – przekonywać, tłumaczyć, wyjaśniać, wreszcie szkolić. Robić to wszystko, co wówczas, nieco górnolotnie, zaczęliśmy nazywać „budowaniem podstaw polskiego systemu zamówień publicznych”. Chcieliśmy w tym „budowaniu” uczestniczyć.

Dlatego też historia miesięcznika „Zamówienia Publiczne Doradca” to w dużej mierze historia polskiego systemu zamówień publicznych. Nie tylko dlatego, że jesteśmy prawie rówieśnikami, ale przede wszystkim dlatego, że poprzez publikacje zamieszczane na jego łamach nie tylko w nim uczestniczyliśmy, ale także go współtworzyliśmy. Takie były nasze zamierzenia, tak rozumieliśmy swoją misję dwadzieścia pięć lat temu i tak rozumiemy ją dzisiaj.

Aby zobaczyć, czy udało nam się spełniać tę misję zapraszamy Państwa na wycieczkę przez wszystkie numery DORADCY, które się do dzisiaj ukazały, a tak naprawdę – na wycieczkę przez dwadzieścia pięć lat polskiego systemu zamówień publicznych.

 

ROK 1997

Dominującym tematem w pierwszym roku istnienia Doradcy jest nowelizacja ustawy o zamówieniach publicznych autorstwa sejmowej Komisji Polityki Przestrzennej, Budowlanej i Mieszkaniowej.

 

W Dodatku do Nr 1 zaprezentowaliśmy projekt ustawy nowelizacyjnej, a w Dodatku do Nr 2 sprawozdanie z pierwszego czytania tego projektu wraz z komentarzem Andrzeja Banasia, który napisał między innymi:

„dyskusja była ogromnie interesująca i obejmowała szerokie spektrum problemów, związanych z funkcjonowaniem systemu zamówień publicznych, choć niektórzy mówcy problemy te postrzegali nieco jednostronnie, na przykład przez pryzmat interesów samorządu terytorialnego. Zdaniem samorządów terytorialnych ustawa utrudnia lub wręcz uniemożliwia realizację przedsięwzięć inwestycyjnych. Dla obrony tej tezy między innymi zaprezentowana została dość skomplikowana wyliczanka, odtwarzająca krok po kroku działania zamawiającego, który z opóźnieniem dowiedział się o wielkości środków przyznanych na budowę szkoły. Z rachunku wynika, że prace projektowe, kosztorysowanie, opracowanie specyfikacji istotnych warunków zamówienia, postępowanie przetargowe, ewentualne protesty i odwołania, sprawią po podsumowaniu, że realizację inwestycji będzie można rozpocząć u schyłku sezonu budowlanego co oznacza że nie zdąży się przed jego zakończeniem.”

 

W Dodatku do Nr 3 przedstawiliśmy szczegółową analizę projektu wraz z wnioskami, które, naszym zdaniem, należało uwzględnić w dalszych pracach, a w Dodatku do Nr 4 publikowaliśmy relację z drugiego czytania projektu. W treści tego numeru Ryszard Szostak wyjaśniał, co to są środki publiczne. Pisał między innymi, że mają one

„charakter publiczny niezależnie od przepisów ustawy o zamówieniach publicznych, gdyż sam budżet jest instytucją publiczną. Bez znaczenia pozostaje to, jaki charakter miały środki budżetowe przed ich zarachowaniem do budżetu. Zarówno bowiem podatki i inne opłaty publiczne, jak i czynsze, darowizny, oraz inne należne „prywatnie” dochody budżetowe stają się publiczne, gdy objęte zostaną budżetem. Stąd np. prywatna darowizna parafii kościelnej na potrzeby gminnej szkoły podstawowej staje się środkiem publicznym po przyjęciu do budżetu, ponieważ szkoła taka jest jednostką budżetową”.

 

W Nr 5 zamieściliśmy ujednolicony przez nas tekst znowelizowanej ustawy, a także wypowiedzi posłów Krzysztofa Janika oraz Wiesława Szczepańskiego który był przewodniczącym podkomisji d/s projektu ustawy o zmianie ustawy o zamówieniach publicznych. Stwierdził on między innym, że:

„nowelizacja w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach spełniła oczekiwania posłów, będących autorami projektów ustaw nowelizacyjnych.  Sądzę, że w dużym zakresie spełniła też oczekiwania rządu, reprezentowanego przez Urząd Zamówień Publicznych. (…) Nowelizacja w żaden sposób nie zmieniła  filozofii ustawy uchwalonej w 1994 roku. Stanowi jedynie niezbędną korektę tych jej elementów, które nie wytrzymały próby czasu. Jestem głęboko przekonany, że to, co zrobiliśmy jest znaczącym krokiem w kierunku rozbudowy i umocnienia polskiego systemu zamówień publicznych”.

 

W Nr 6 Janusz Dolecki pisał o „Negocjacjach z zachowaniem konkurencji”,  Ryszard Szostak o „Umowie o dzieło”, a Józef Andrzej Laskowski o „Dokumentowaniu postępowania”. W Nr 7 o trudnościach w realizacji przepisów U E w zakresie zamówień publicznych pisał Olgierd Lissowski, a w Nr 8, ostatnim w tym roku, Janusz Dolecki wyjaśniał tajniki zamówienia z wolnej ręki. Pisał między innymi:

„Użycie przez ustawodawcę  w nazwie tego trybu określenia „wolna ręka” nie oznacza, iż zamawiający ma całkowicie „wolną rękę” i może, wydatkując środki publiczne, postępować wedle własnego uznania. Wręcz przeciwnie – zarówno przesłanki zastosowania tego trybu jak i procedurę postępowania regulują przepisy ustawy. Zamówienia realizowane w tym trybie, podobnie jak w trybach pozostałych, podlegają też przepisom prawa budżetowego.”

 

CZYTAJ DALEJ

Pełen tekst artykułu jest dostępny w Systemie Informacji Prawnej Legalis

.