Moje skojarzenia i refleksje

2

dr hab. Andrzej Borowicz

 

Zawsze zazdrościłem Brytyjczykom ich ugruntowanego i powszechnego szacunku dla tradycji. Rozumieją oni dobrze, że coś, co ma wieloletnią historię, przeszło próbę czasu –musi być dobre i użyteczne. Nasz kraj nie leży jednak na wyspie, natomiast najnowsza historia nie szczędziła nam dramatycznych zwrotów i przewartościowań. W takich okolicznościach o szacunek dla instytucji z tradycjami, dla użytecznego społecznie ich trwania i rozwoju jest szczególnie trudno.

W sytuacji opisanej powyżej należy pochylić głowę przed dzisiejszym Jubilatem, miesięcznikiem, który doradza nam w zakresie zamówień publicznych już od dwudziestu pięciu lat. Chciałbym w związku z tym postawić trzy okolicznościowe pytania oraz udzielić na nie krótkich odpowiedzi. Są następujące:

  1. a) czym DORADCA był dla środowiska,
  2. b) czym DORADCA był dla mnie oraz
  3. b) czym DORADCA powinien być w przyszłości.

 

Czym DORADCA był dla naszego środowiska

Mówiąc „nasze środowisko” mam na myśli środowisko osób, które profesjonalnie lub naukowo zajmują się zamówieniami publicznymi. Pamiętajmy jednak o tym, że 25 lat temu, czyli w roku 1997, to środowisko dopiero zaczynało się tworzyć. Przychodzili do niego ludzie „z różnych szuflad”, o różnym wykształceniu i dorobku zawodowym. Często trafiali do nas całkiem przypadkowo lub na skutek przymusu sytuacyjnego, w którym się znaleźli. W tym początkowym okresie DORADCA pełnił bardzo ważną funkcję dydaktyczną oraz integracyjną.

Do dnia dzisiejszego mam w pamięci cykl artykułów Janusza Doleckiego, w którym omawiał, szczegółowo i praktycznie, procedury poszczególnych trybów udzielania zamówień wynikające z ówcześnie obowiązującej ustawy. Pamiętam, że na artykuły te powoływały się, jak na wyrocznię, różne osoby oraz instytucje, którym przyszło mi wówczas udzielać konsultacji. (…)

CZYTAJ DALEJ

Pełen tekst artykułu jest dostępny w Systemie Informacji Prawnej Legalis

.