Współpraca zamawiającego z wykonawcą

43

Zamówienia publiczne w ostatnich latach spędzają sen z powiek zarówno zamawiającym, jak i przedsiębiorcom biorącym w nich udział. Problemem zamawiających jest brak wiedzy merytorycznej związanej z zamawianym produktem lub, a być może przede wszystkim, z zamawianą usługą oraz permanentny strach przed zarzutem niegospodarności. Przyczyną takiego stanu z jednej strony jest nie wywiązywanie się przez Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych z obowiązków nakładanych na niego przez art. 154 Pzp, a z drugiej niechęć urzędników do samokształcenia. Przyznać trzeba, że w miarę profesjonalnie przygotowywana jest strona prawna realizowana przez radców prawnych, kiedy jednak dochodzimy do opisu przedmiotu zamówienia, dla wyznaczonych do tego urzędników jest to tak samo skomplikowane, jak nauczenie się języka chińskiego. Na domiar złego, jeśli na drodze spotkamy nadgorliwego radcę prawnego, który stara się również w tej kwestii pomóc swojemu pracodawcy, mamy gotowy „pasztet”, który z czasem staje się niestrawny dla wszystkich uczestników przetargu. W obliczu takiej sytuacji ubiegający się o zamówienie publiczne przedsiębiorca przestaje być partnerem zamawiającego, a staje się petentem zdanym na łaskę i niełaskę urzędnika. Jeśli dodamy do tego ulubione przez zamawiających kryterium najniższej ceny, mamy do czynienia z sytuacją, kiedy zamawiający udaje, że płaci, a wykonawca udaje, że wykonuje należycie powierzoną usługę. Co ciekawe, nikt nie martwi się o określenie jej właściwej walidacji, a co za tym idzie jakości, bo przecież najważniejsze, żeby nikt nie zarzucił urzędnikowi, że mogąc zapłacić mniej wybrał ofertę lepszą, ale droższą.