Konkurs na prace twórcze

51

Mało kto już dzisiaj pamięta, że obecny konkurs nazywał się niegdyś konkursem na twórcze prace projektowe i w pierwszych latach systemu zamówień publicznych budził wiele emocji. Występowały one przede wszystkim w środowisku architektów, ale nie tylko; wiele wątpliwości oraz uwag zgłaszały także środowiska inżynierów budowlanych zajmujących się projektowaniem. Dotyczyły one kwestii podstawowej, mianowicie tego, które prace projektowe mają cechy utworu w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a zatem mogą być uznane za „twórcze”. Rozstrzygnięcie tego miało wówczas duże praktyczne znaczenie, bowiem pod rządami ustawy o zamówieniach publicznych (co prawda nie od chwili jej wejścia w życie) organizacja konkursu przy wartości prac przekraczającej dwadzieścia pięć tysięcy euro była obligatoryjna. Niewiele pomagało tu także rozporządzenie Rady Ministrów z października 2002 r. w sprawie konkursów na twórcze prace projektowe, podobnie zresztą jak wcześniejsze z roku 1997.

Dobrze pamiętam toczone wówczas dyskusje, a nawet spory z udziałem szefostwa Krajowej Izby Architektów i SARP oraz wielogodzinne konsultacje, prowadzone w ramach prac nad projektem Prawa zamówień publicznych. Nie ma dzisiaj większego znaczenia, kto i dlaczego był wówczas za takim czy innym uregulowaniem problematyki konkursowej, istotne natomiast jest to, iż nowe Pzp odstąpiło od obowiązku przeprowadzania konkursów, zrezygnowało z określenia „twórcze prace projektowe”, a sam konkurs zdefiniowało na gruncie prawa cywilnego. Kluczowy w tym zakresie przepis stanowi, iż konkurs jest przyrzeczeniem publicznym, w którym przez publiczne ogłoszenie zamawiający przyrzeka nagrodę za wykonanie i przeniesienie prawa do wybranej przez sąd konkursowy pracy, „w szczególności w zakresie planowania przestrzennego, projektowania urbanistycznego, architektoniczno-budowlanego oraz przetwarzania danych” (obecny art. 110 Pzp). Ponieważ norma ta, a także kolejne, dotyczące konkursu szczęśliwie oparły się licznym zabiegom nowelizacyjnym można przyjąć, iż co do zasady trafnie uregulowały problematykę konkursową. Dzisiaj jednak, gdy toczą się prace nad projektem nowego Prawa zamówień publicznych należy postawić pytanie – czy aby na pewno? Czy przepisy obowiązujące obecnie w sprawie konkursu wystarczająco chronią interesy uczestniczących w nim autorów, zapewniając jednocześnie jego organizatorom optymalizację procesu wyboru pracy konkursowej?   

Nic w tej sprawie nie przesądzając jedno wydaje się pewne – nad pytaniami tymi należy się pochylić i spróbować (nie tylko sobie) na nie odpowiedzieć. Chociażby dlatego, że od lat zainteresowanie zamawiających organizacją konkursów na podstawie przepisów Pzp utrzymuje się na relatywnie niskim poziomie i że coraz częściej, jako przyczynę tego zjawiska, wskazuje się ich małą efektywność. Nie do końca się z tym zgadzam, ale być może coś na rzeczy jest.

Należałoby też wrócić do kwestii, która od początku budziła, i jak się wydaje nadal budzi spore kontrowersje, mianowicie do „twórczego” aspektu przedmiotu konkursu. Fakt, iż określenie „prace twórcze” zniknęło z treści przepisu nie oznacza w żadnym przypadku, iż praca konkursowa nie jest „dziełem”, „utworem”, chronionym przepisami prawa autorskiego. To przecież od samego początku przesądzało i przesądza o samej istocie konkursu. A jeśli już o powrotach mowa, być może należałoby też rozważyć problem obligatoryjności organizacji konkursu. Mam do tego stosunek ambiwalentny, ale chciałbym przywołać stanowisko Krajowej Rady Izby Architektów RP w sprawie projektu nowelizacji Pzp z 2015 roku, w którym Izba wnosiła o uwzględnienie obligatoryjności konkursu „jako procedury przygotowawczej do udzielenia zamówienia publicznego”. Zdaniem autorów dokumentu wymaga tego interes publiczny, a obecnie można odnieść wrażenie iż „celem konkursu jest w dużej mierze sprzedaż pomysłów i rozwiązań w celu ich swobodnego, ale nie zawsze racjonalnego wykorzystania za najtańszą cenę”.