Na marginesie: Klucz do rynku

26

Na marginesie

Klucz do rynku

 

O rynku zamówień publicznych oraz o tym, co się na nim dzieje mówi się i pisze raczej rzadko. Jeśli już, to przy okazji kolejnego rocznego sprawozdania z funkcjonowania systemu zamówień, które przedkłada rządowi prezes UZP. Wówczas jednak uwagi i komentarze w większości dotyczą roku objętego sprawozdaniem, mało kiedy sięga się po dane porównawcze w szerszym horyzoncie czasowym, na przykład pięcio czy dziesięcioletnim. Także autorzy sprawozdań, dysponując każdego roku statystykami obrazującymi te same procesy, gromadzonymi w identycznych rubryczkach, nie garną się do prowadzenia analiz porównawczych obejmujących kilka kolejnych lat, do poszukiwania występujących korelacji, tendencji, prawidłowości bądź ich braku. A przecież tam właśnie jest klucz do prawdziwej, żywej wiedzy o rynku zamówień publicznych oraz o zachodzących na nim procesach.

Aby sprawdzić, czy mam rację, sięgnąłem do sprawozdań z kilku ostatnich lat. Na początek popatrzyłem na wartość zamówieniowego rynku i okazało się, iż po latach wysokiego poziomu, w roku ubiegłym znacznie się zmniejszyła, zapewne nie tylko z powodu podniesienia progów. Wśród rodzajów udzielonych zamówień, liczonych według wartości, niezmiennie przodują roboty budowlane, podobnie jak przetarg nieograniczony wśród stosowanych trybów. Jest to jak najbardziej prawidłowe, bo tak powinno być. Natomiast nie powinno chyba być tak, iż na drugim miejscu listy stosowanych trybów od lat niezmiennie znajdują się zamówienia z wolnej ręki. A jeśli już o trybach mowa – mocno zastanawia od wielu lat śladowe, nie przekraczające jednego procenta, korzystanie z innych procedur, w tym przetargu ograniczonego oraz negocjacji z ogłoszeniem, a także – na poziomie 0,01 – dialogu konkurencyjnego.

Równie ciekawych informacji dostarczają dane, dotyczące konkurencyjności zamówieniowego rynku oraz kryteriów oceny ofert. Tu akurat na przestrzeni ostatnich lat łatwo da się zauważyć występujące tendencje, niestety nienajlepsze. Średnia liczba ofert składanych w jednym postępowaniu niezmiennie lokuje się poniżej trzech, przy czym to „poniżej” jest wyraźniejsze podczas postępowań ogłaszanych w TED, a liczba kryteriów stosowanych przy ich ocenie systematycznie maleje. W roku 2009 średni wskaźnik stosowanych kryteriów wynosił 3,72, aby w roku ubiegłym zjechać do 2,08. Niezależnie jednak od liczby stosowanych kryteriów polscy zamawiający najczęściej wybierają ofertę najtańszą i jest to tendencja utrwalona na wysokim pułapie ponad osiemdziesięciu procent postępowań (w r. 2011 blisko 90%).

Prawda, że jest to interesujące? Przytoczone wskaźniki obrazują maleńki fragmencik problemów, jednakże wystarczająco mocno uświadamiają wagę długookresowych badań i analiz. Ujęcie statyczne, swoista fotografia systemu, jaką prezentują nam coroczne „Sprawozdania” jest oczywiście potrzebne, ale okres jednego roku, nawet przy dużej ilości danych statystycznych nie pokaże tego, co naprawdę na rynku się dzieje. W żadnym razie nie stanowi też podstawy do formułowania ocen i wniosków, dotyczących funkcjonowania systemu. Do tego niezbędne jest ujęcie dynamiczne, pokazujące żywy rynkowy organizm w trakcie pracy. Gdyby tak do sprawy podchodzono w przeszłości, nie doszłoby zapewne do bardzo kosztownych, negatywnych konsekwencji dominacji kryterium cenowego.

A swoją drogą aż się wierzyć nie chce, że wart sto kilkadziesiąt miliardów rynek zamówień publicznych nie stał się dotychczas przedmiotem poważnych, profesjonalnych badań i analiz, że nie wzbudził zawodowego zainteresowania specjalistów od badania rynków i rynkowych procesów. A może by jakoś wypełnić tę lukę? Na przykład tworząc na jednej z uczelni publicznych grupę badawczą, której zadaniem byłoby systematyczne prowadzenie takich badań i analiz? A może by wymyślić coś jeszcze? Pewnie trochę by to kosztowało, ale mogę się założyć, że byłaby to inwestycja opłacalna.

 

Tomasz Czajkowski

 

Wyimek

aż się wierzyć nie chce, ze wart sto kilkadziesiąt miliardów rynek zamówień publicznych nie stał się dotychczas przedmiotem poważnych, profesjonalnych badań i analiz