Na marginesie: Zamówienia domowe

25

Odkąd pamiętam, zamówienia, nazywane także w Polsce zamówieniami „in-house”, wywoływały wiele emocji i kontrowersji. Przede wszystkim jednak budziły wątpliwości interpretacyjne w kontekście przepisów o zamówieniach publicznych oraz obawy, związane ze skutkami ich stosowania. Wyłączenie „zamówień domowych” spod reżimu tych przepisów miało tyluż zwolenników, co przeciwników, i tak jest chyba po dzień dzisiejszy. Racje i argumenty prezentowane przez jednych i drugich niewiele się przez te lata zmieniły, czemu zresztą trudno się dziwić, bo przecież istota problemu także zmianie nie uległa. Sprowadza się ona do pytania, czy powszechne stosowanie przez jednostki samorządu terytorialnego zamówień „in-house” nie zniszczy lokalnych rynków usług komunalnych i nie wprowadzi monopolu podmiotów „domowych”. Jest to bez wątpienia obawa uzasadniona, z drugiej jednak strony, skoro przepisy pozwalają samorządom na tworzenie własnych spółek prawa handlowego, dlaczego mają nie powierzać im realizacji zadań komunalnych?

 

W ostatnich miesiącach sprawa zamówień „in-house” powróciła po raz kolejny, w kontekście implementacji nowych dyrektyw, które, jak wiadomo, problem ten regulują kompleksowo. Pewnie dlatego powróciły też, a nawet nasiliły się obawy, dotyczące konkurencyjności rynków lokalnych po wprowadzeniu tych zamówień do polskiego porządku prawnego. Najmocniej zabrzmiał w tej sprawie głos Polskiej Izby Gospodarki Odpadami oraz Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami. Organizacje te we wspólnym stanowisku stwierdzają, że „pomijanie konkurencyjnego trybu powierzania realizacji zadań publicznych (najczęściej na rzecz spółek państwowych lub samorządowych kosztem przedsiębiorców prywatnych) grozi likwidacją rynku i radykalnym ograniczeniem swobody prowadzenia działalności gospodarczej”. Jeszcze dalej idzie Rada Zamówień Publicznych przy Konfederacji Lewiatan. Przestrzega, iż dosłowne przeniesienie do polskich przepisów postanowień nowej dyrektywy, dotyczących zamówień „in-house”, wprowadzi możliwość zlecania wszystkich zamówień podmiotom publicznym, które będą „wyznaczane” do realizacji publicznych zleceń z pominięciem postępowania przetargowego. Jak łatwo się domyśleć, zamówień „in-house” w „czystej”, dyrektywowej postaci bronią samorządy, które od wielu lat zabiegają o włączenie ich do polskiego prawa.

 

Zdecydowanie nie podzielam zarówno tych obaw, jak i entuzjazmu samorządów, dotyczącego formalnej legalizacji zamówień „in-house”. I jedno, i drugie uważam za mocno przesadzone. Dzięki orzecznictwu TSUE, a także orzecznictwu krajowemu oraz stanowisku UZP zamówienia „in-house” od dawna są obecne w polskiej praktyce zamówieniowej i rynki specjalnie na tym nie ucierpiały. Większość samorządów, które decydowały się na korzystanie z nich robiło to z umiarem i rozwagą, rozumiejąc zapewne, iż ograniczanie konkurencyjności na własnym podwórku zwyczajnie się nie opłaca. Podstawowym problemem było jednak to, że działania te nie znajdowały swego oparcia w przepisach, co powodowało, iż zawsze towarzyszyły im obawy, wątpliwości, a także podejrzliwość organów kontrolnych.

 

Dlatego też uważam, iż zamówienia te bezwzględnie powinny być uregulowane przepisami nowego PZP, w ścisłym związku ze zmianami systemowymi, jakie zapewne nowe prawo wprowadzi. Nie może to być zatem „proste” przeniesie norm dyrektywowych, bowiem znaczenie zamówień „in-house” zdecydowanie wykracza poza ramy wyznaczane obowiązkiem implementacji nowych dyrektyw. Dotyczy, moim zdaniem, kwestii o fundamentalnym znaczeniu nie tylko dla samorządów lokalnych czy regionalnych, a mianowicie modelu rynku, na którym, obok relacji publiczno-prywatnych, coraz częściej pojawiać się będą relacje publiczo-publiczne, kosztem, oczywiście, tych pierwszych. Jest to bez wątpienia jeden z tych problemów, które wymagają poważnej, publicznej dyskusji z udziałem środowisk samorządowych oraz organizacji przedsiębiorców.

 

Tomasz Czajkowski

Wyimek

Nie może to być „proste” przeniesie norm dyrektywowych, bowiem znaczenie zamówień „in-house” zdecydowanie wykracza poza ramy wyznaczane obowiązkiem implementacji nowych dyrektyw

Zapraszamy do prenumeraty magazynu