O czym myślę jedenastego listopada 2018 r. …

30

Dziś nie jesteśmy w stanie tego sobie wyobrazić, jak żyło się pod zaborami. Bliskie, lokalne podróże do rodziny i przyjaciół, na przykład z Konina do Poznania, z Kalisza do Jaworzna – wymagały przekraczania granic państwowych. Pierwsza rosyjsko – pruskiej, druga – rosyjsko – austriackiej.  Innym językiem mówiono w domu i kościele, innego używano w urzędzie i szkole. Polska była rozdarta pomiędzy trzech zaborców przez 123 lata; to aż pięć pokoleń, podczas gdy Izraelici krążyli po pustyni w poszukiwaniu Kaananu tylko 40 lat!

Kiedy w XIX wieku inne europejskie narody modernizowały się, rozwijały gospodarczo i kulturalnie, nasi pradziadowie żyli w trzech, coraz bardziej różniących się organizacjach państwowych: demokratyzującej się c.k. Austrii (Galicja była polskim Piemontem), rozwijającej się gospodarczo Rosji (będącej wielkim rynkiem zbytu dla przemysłu Przywiślańskiego Kraju) i militaryzujących się Prus.

Wojna powszechna o wolność narodów

A gdy przyszła Wielka Wojna, która zgodnie z wizją Mickiewicza miała przynieść nam wolność (…o wojnę powszechną za wolność ludów – Prosimy Cię Panie…), miliony młodych Polaków zostały wcielone do walczących armii. Tak pisał o tym Edward Słoński:

Powiązane artykuły

Rozdzielił nas, mój bracie,

zły los i trzyma straż –

w dwóch wrogich sobie szańcach

patrzymy śmierci w twarz.

W okopach pełnych jęku,

wsłuchani w armat huk,

stoimy na wprost siebie –

ja – wróg twój, ty – mój wróg!

 

Wydarzenia lat 1939 – 45 przesłaniają nam straty poniesione w Wielkiej Wojnie, tymczasem wówczas, w latach 1914 -18 w walkach armii zaborczych poległo ok. pół miliona Polaków. Walczące strony prześcigały się w obietnicach zadośćuczynienia naszym narodowym aspiracjom, aby uzyskać jak najwięcej poborowych na pokrycie wojennych strat. Słoński zdawał się wierzyć, że nie jest to krew zmarnowana:

A gdy mnie z dala ujrzysz,

od razu bierz na cel

i do polskiego serca

moskiewską kulą strzel.

 

Bo wciąż na jawie widzę

i co noc mi się śni,

że Ta, co nie zginęła,

wyrośnie z naszej krwi.

 

I może też dzięki tej krwi niepodległość Polski stała się sprawą poważnie traktowaną przez mocarstwa decydujące o porządku europejskim. Doszło przecież do spełnienia się proroctwa Wieszcza i cudu odzyskania niepodległości.

Stereotypowo postrzegamy to tak: dziesiątego listopada 1918 r. przyjechał do Warszawy Komendant Piłsudski i dzień później, jedenastego listopada 1918 r. odrodziła się Rzeczpospolita. W istocie jednak był to długi i złożony proces.

Odegrały w nim znaczną rolę i rywalizacja wojenna zaborców, i deklaracja prezydenta Wilsona, który dał się namówić do tego, aby z poziomu autorytetu mocarstwa przesądzającego o wynikach Wielkiej Wojny, opowiedzieć się za przywróceniem do życia polskiej państwowości (może Polska „wybuchła” w wyniku uznania Amerykanów dla wirtuozerii Paderewskiego?), i aktywność polskich organizacji tajnych i jawnych (POW, Strzelec, Legiony), i zręczność polityków, mimo zasadniczych różnic i osobistych animozji grających w jednej, polskiej drużynie: Dmowskiego, Daszyńskiego, Paderewskiego, Piłsudskiego… I to, że odbierając Nobla za „Quo vadis”, Sienkiewicz powiedział, iż czyni to w imieniu tej, której nie ma na mapie, lecz żyje w sercach.

Nie zapominajmy też, że był to czas wybicia się na niepodległość także innych narodów środkowej Europy (Bałtowie, Czesi), bowiem w 1918 r. kończy się epoka wielonarodowych monarchii.

W zastępstwie Króla Polski…

Polska wydobywała się z czasów zniewolenia powoli, jak pisklę ze skorupki. Początkowo działając w ramach zakreślonych przez zaborców, Rada Regencyjna – trzyosobowy organ zastępujący Króla Polskiego (bez którego się w końcu obeszliśmy): kardynał Aleksander Kakowski, książę Zdzisław Lubomirski i hr. Józef Ostrowski – żmudnie budowała zręby państwowości. Już 3 stycznia 1918 r. ukazał się ich dekret o tymczasowej organizacji Władz Naczelnych w Królestwie Polskim.

Rada Regencyjna jako władza zwierzchnia wydawać miała dekrety i reskrypty, a sprawować rządy przez Prezydenta Ministrów (dziś to premier), Radę Ministrów oraz poszczególnych ministrów, którzy, oprócz działalności ściśle rządzącej oraz opracowywania projektów ustawodawczych, mieli też opracować organizację władz w swoim zakresie i sposób jej przejmowania od rządów okupacyjnych.

Dzień później, 4 stycznia 1918 r., datowana jest ustawa o Radzie Stanu Królestwa Polskiego powoływanej na czas do zebrania się pierwszego Sejmu, która składać się miała ze 110 członków:  55  pochodzących z  wyborów przez rady miast i sejmiki powiatowe, 43  mianowanych przez Radę Regencyjną i  12  wirylistów, w tym 6 biskupów katolickich, 2 superintendentów protestanckich, najstarszy wiekiem rabin żydowski stołecznego miasta Warszawy, rektorzy Uniwersytetu i Politechniki w Warszawie oraz Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego.  Członkiem Rady Stanu mógł być obywatel Państwa Polskiego, płci męskiej, który ukończył 30 lat i umiał czytać, i pisać biegle po polsku.

W dniu 20 lutego 1918 r. Rada Regencyjna ustaliła dekretem roty przysięgi ministrów, urzędników, sędziów i adwokatów. Oto znak czasu – rota dla członków rządu nie pozostawiająca żadnych już wątpliwości co do niepodległościowych aspiracji ustanawiających ją władz:

Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu w Trójcy Świętej Jedynemu, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu, że na powierzonym mi urzędzie Ministra Państwa Polskiego dążyć będę do ugruntowania wolności, niepodległości i potęgi mojej Ojczyzny Majestat Państwa Polskiego w najwyższym mając zachowaniu  Republice Polskiej, wierności dochowam; sztandar honoru i godności Narodu dzierżyć będę wysoko wobec swoich i obcych; przepisów prawa strzec będą pilnie, rację stanu i dobro pospolite mając zawsze przed oczyma; włożone na mnie obowiązki według sumienia, tudzież z pełną świadomością ciążącej na mnie odpowiedzialności wobec Boga, Państwa i Narodu wypełniać będę.

Tak mi Panie Boże dopomóż i niewinna Syna Jego Męka.

Rada rozstrzygała również liczne techniczne kwestie funkcjonowania państwa: np. 16 lutego 1918 r. ustaliła zasady doręczania wezwań oraz zawiadomień w sprawach cywilnych, 22 lutego 1918 r. wydała szczegółowe przepisy dla woźnych sądowych i dla komorników, 11 czerwca 1918 r. wprowadziła tymczasowe przepisy służbowe dla urzędników państwowych wraz z tabelą płac.

Także najuboższych nie pozostawiono bez   pomocy. 15 lipca 1918 r. wyszła ustawa o wstrzymaniu eksmisji lokatorów, zatrzymując wykonanie wyroków sądowych i aktów o eksmisję lokatorów z mieszkań, składających się nie więcej, jak z dwóch pokojów – bez względu na ilość lokatorów oraz z mieszkań trzypokojowych, o ile to mieszkanie zajmowane jest przez rodzinę w stosunku najmniej dwóch osób na jeden pokój, jak również z mieszkań, zajmowanych przez szkoły, ochrony, przytułki i warsztaty rzemieślnicze.

Moratorium ustanowiono do 15 września, a już 4 września 1918 r.  kolejna ustawa – o ochronie lokatorów – ustaliła  zasadniczą normę do określenia wysokości komornego za mieszkanie do 4 pokojów włącznie –  historyczną cenę najmu w dniu 30 czerwca 1914 roku.  W Warszawie, Łodzi, Pabianicach i Zgierzu miało być jeszcze taniej (o 10 do 20 %).

To była już Polska – niesamodzielna jeszcze, niesuwerenna, ale przez Polaków urządzana. Symboliczną datę odrodzenia Polski można też byłoby ulokować ponad miesiąc przed przyjazdem Komendanta do stolicy.

Oto  bowiem w orędziu Rady z 7 października 1918 r. skierowanym do Narodu Polskiego czytamy:

Wielka godzina, na którą cały naród polski czekał z upragnieniem, już wybija. Zbliża się pokój a wraz z nim ziszczenie nigdy nieprzedawnionych dążeń narodu polskiego do zupełnej niepodległości. W tej godzinie wola narodu polskiego jest jasna, stanowcza i jednomyślna. Odczuwając tę wolę i na niej opierając to wezwanie, stajemy na podstawie ogólnych zasad pokojowych, głoszonych przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, a obecnie przyjętych przez świat cały, jako podstawa do urządzenia nowego współżycia narodów. W stosunku do Polski zasady te prowadzą do utworzenia niepodległego państwa, obejmującego wszystkie ziemie polskie, z dostępem do morza, z polityczną i gospodarczą niezawisłością, jako też z terytorialną nienaruszalnością, co przez traktaty międzynarodowe zagwarantowanym będzie. Aby ten program ziścić, musi naród polski stanąć  jako mąż jeden i wytężyć wszystkie siły, by jego wola została zrozumiana i uznana przez świat cały.

Tydzień później, 15 października, Rada wydała dwa dekrety ustrojowe: o władzy ustawodawczej (rząd odpowiadać miał politycznie za rozporządzenia Rady) oraz o przejęciu przez Radę zwierzchniej władzy nad wojskiem.

Oto wprowadzona tym ostatnim dekretem rota przysięgi żołnierskiej:

Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, że Ojczyźnie mojej, Państwu Polskiemu i Radzie Regencyjnej, jako tymczasowej zastępczyni przyszłej Władzy Zwierzchniej Państwa Polskiego, na lądzie i wodzie i w powietrzu i na każdem miejscu wiernie i uczciwie służyć będę, że będę przełożonych swych i dowódców słuchał, dawane mi rozkazy i przepisy wykonywał i w ogóle tak się zachowywał, abym mógł żyć i umierać, jako mężny i prawy żołnierz polski.

Tak mi Panie Boże dopomóż.

Dekretem z dnia 27 października 1918 r. Rada zawiadomiła o przystąpieniu do formowania narodowej armii regularnej, tego samego dnia przyjęła też tymczasową ustawę o  powszechnym obowiązku służby wojskowej.

Józef Piłsudski, Naczelnik Państwa

W dniu 10 listopada 1918 r. Józef Piłsudski przyjeżdża do stolicy. Rada Regencyjna wydaje jeszcze dwa akty: 11 listopada w przedmiocie przekazania naczelnego dowództwa wojsk polskich brygadierowi Józefowi Piłsudskiemu – i 14 listopada 1918 r. orędzie w przedmiocie rozwiązania Rady Regencyjnej i przekazania Najwyższej Władzy Państwowej naczelnemu dowódcy wojska polskich Józefowi Piłsudskiemu.

Wielotysięczne demonstracje organizowane m.in. przez PPS przekonały regentów do szybkiej rezygnacji z resztek władzy, zaś Józef Piłsudski otrzymał w chwili jej przejęcia przygotowane już do jej pełnienia narzędzia. Polska mogła „wybuchnąć” 11 listopada 1918 r. dzięki temu, że pracowicie szykowano to już wcześniej…

Jako Wódz Naczelny Armii Polskiej pragnę notyfikować rządom i narodom wojującym i neutralnym istnienie Państwa Polskiego Niepodległego, obejmującego wszystkie ziemie zjednoczonej Polski. Sytuacja polityczna w Polsce i jarzmo okupacji nie pozwoliły dotychczas narodowi polskiemu wypowiedzieć się swobodnie o swym losie. Dzięki zmianom, które nastąpiły w skutek świetnych zwycięstw armij sprzymierzonych – wznowienie niepodległości i suwerenności Polski staje się odtąd faktem dokonanym.

Państwo Polskie powstaje z woli całego narodu i opiera się na podstawach demokratycznych. Rząd Polski zastąpi panowanie przemocy, która przez sto czterdzieści lat ciążyła nad losami Polski – przez ustrój zbudowany na porządku i sprawiedliwości. Opierając się na Armii Polskiej pod moją komendą, mam nadzieję, że odtąd żadna armia obca nie wkroczy do Polski, nim nie wyrazimy w tej sprawie formalnej woli naszej. Jestem przekonany, że potężne demokracje Zachodu udzielą swej pomocy i braterskiego poparcia Polskiej Rzeczypospolitej Odrodzonej i Niepodległej.

Depesza iskrowa tej treści, podpisana przez  Józefa Piłsudskiego (jako wodza naczelnego) i Tytusa Filipowicza (ministra spraw zewnętrznych)  wysłana została 16 listopada 1918 r. do rządów USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Japonii, Niemiec oraz wszystkich państw wojujących i neutralnych z radiostacji przejętej od Niemców, ulokowanej w Warszawskiej Cytadeli.  W tej sposób świat został zawiadomiony o odrodzeniu Państwa Polskiego.

W dniu 22 listopada 1918 r. Piłsudski, jako Tymczasowy Naczelnik Państwa, Najwyższą Władzę Republiki Polskiej objął odrębnym dekretem do czasu zwołania Sejmu Ustawodawczego, ustalając m.in., że sądy wydają wyroki w imieniu Republiki Polskiej. Nie było już mowy o regencji, królu i monarchii. A już następnego dnia, 23 listopada 1918 r. , Naczelnik Państwa wydaje dekret o ośmiogodzinnym dniu pracy.

Od dnia ogłoszenia w Dzienniku Praw Państwa Polskiego niniejszych przepisów praca robotnika lub pracownika we wszystkich zakładach przemysłowych, górniczych, hutniczych, rzemieślniczych, przy komunikacjach lądowych i wodnych oraz przedsiębiorstwach handlowych trwać ma bez wliczenia przerw odpoczynkowych najwyżej 8 godzin na dobę, zaś w dni sobotnie godzin 6. W tych działach pracy, w których charakter zajęć wymaga dłuższej jednorazowej pracy, ogólna liczba godzin pracy w tygodniu nie może przekraczać 46 godzin, nie wliczając przerw odpoczynkowych. Nadliczbowe godziny pracy muszą być specjalnie wynagradzane, przyczem odnośna umowa, dotycząca dobrowolnych nadliczbowych godzin, winna być bezzwłocznie przedstawiona do zatwierdzenia inspektorowi pracy. Obowiązkowa praca dodatkowa usprawiedliwioną być może tylko przez warunki, wywołane siłą wypadków żywiołowych, lub przez wyjątkowe okoliczności.

Piłsudski szczególną rewerencją darzył tych, którzy nie pozwolili na norwidowskie zarośnięcie ran błoną podłości  – czyli uczestników powstań narodowych.  Doprowadził do uchwalenia 18 grudnia 1919 r. ustawy o przyznaniu stopni i praw oficerskich weteranom z roku 1831, 1848 i 1863. Weteranom z roku 1831, 1848 i 1863, z wyjątkiem karanych sądownie za przestępstwa, uchybiające godności stanu oficerskiego, przyznano honorowy stopień podporucznika Wojsk Polskich. Weteranom, którzy wylegitymowali się z przyznania im wyższych stopni oficerskich podczas służby w szeregach powstańczych, potwierdzony był odpowiedni stopień wojskowy wyższy.

Kontrasty świtu niepodległości

Był entuzjazm, flagi, święta i honory. Ale była również rzeczywistość. Kraj był zniszczony, biedny, wymarznięty i głodny. Pewne pojęcie o poziomie życia daje lektura rozporządzenia Ministra Aprowizacji z 31 grudnia 1919 r. w przedmiocie ograniczeń spożycia w zakładach publicznych.

 Wszystkie zakłady ze spożyciem na miejscu (restauracje, pensjonaty, garnkuchnie, bary, bufety publiczne i klubowe, mleczarnie, kawiarnie, hotele,  cukiernie  itp.) obowiązane były  przestrzegać  ograniczeń co do artykułów pierwszej potrzeby. Wypiek białego pieczywa dozwolony był, bez dodatku cukru i masła, jedynie w formie bułek o wadze nieprzekraczającej 40 gr. Zakazano wypieku wszelkiego rodzaju ciast i ciasteczek, pianek, pasztecików, sucharków.

Sprzedaż detaliczna względnie podawanie bułek mogły się odbywać nie wcześniej, niż w 4 godziny po zupełnym ostudzeniu; chleb niekontyngentowy mógł być sprzedawany dopiero w 12 godzin po wypieku. Do obiadów i kolacji oraz do dań porcjowych w powyższych zakładach wolno było podawać każdej osobie jeden kawałek chleba lub bułkę o wadze do 40 gr. i to tylko na zamówienie. Pozostawianie na stołach restauracyjnych bułek lub chleba było zakazane.  Używanie cukru w celu słodzenia napoi zimnych i gorących, omletów i innych legumin było wzbronione, podobnie jak   wyrób, podawanie, sprzedawanie i spożywanie śmietanki i kremów.

Według niektórych ekonomistów Dwudziestolecie międzywojenne było naznaczone gorączkowym wysiłkiem, aby osiągnąć choć poziom produkcji sprzed pierwszej wojny światowej, a udało się to podobno dopiero bezpośrednio przed drugą wojną światową.

Rozwój gospodarczy kraju utrudniały: wielki wysiłek w wojnie o granice ze wszystkimi prawie sąsiadami z obroną przed najazdem radzieckim na czele, wojna celna z Niemcami, animozje czeskie, światowy kryzys, trudności w ułożeniu racjonalnych relacji z licznymi mniejszościami narodowymi, niechęć elit zachodnioeuropejskich do Polki i błędy polityków.

Niełatwo było np. zrekompensować straty, jakie poniósł przemysł b. Królestwa po utracie olbrzymiego, rosyjskiego rynku zbytu. Próbowano osiągnąć znaczniejszy postęp poprzez wielkie inwestycje (port w Gdyni, centralna magistrala węglowa, centralny okręg przemysłowy i inne), budowane niestety kosztem tzw. Polski B, kosztem poziomu życia. Nim te inwestycje zaczęły przynosić korzyści, przyszła kolejna, druga wojna światowa.

Kampania wrześniowa była klęską militarną, ale była też wielkim rozczarowaniem – rzeczywistość zweryfikowała boleśnie mocarstwowe deklaracje sanacyjnych władz. Pewien minister dumnie oświadczał, że nie odda ani guzika, bowiem honor jest dlań najważniejszy. I dotrzymał słowa – uciekając do Rumunii, zabrał całą garderobę ze sobą…

Polska wyszła z tej wojny znów wyniszczona i – jak prorokował Edmund Osmańczyk –  choć znaleźliśmy się znów w zwycięskim obozie, nie potrafiliśmy do końca wygrać pokoju.

Co robić ?

Dziś zanurzeni po uszy w naszych nieistotnych sporach nie spostrzegamy, jak umyka nam świat. A tymczasem Polska wymiera; bezpośrednio po wojnie zaludnienie Turcji i Polski były na zbliżonym poziomie, dziś Turków jest dwukrotnie więcej.

Odzyskanie niepodległości po 123 latach niewoli to wynik usiłowań kolejnych generacji patriotów, rezultat korzystnego zbiegu geopolitycznych okoliczności, ale i po trosze – dar losu. Ale czy nań zasłużyliśmy, czy potrafimy uszanować ten dar? Czy stworzyliśmy silną gospodarkę, sprawnie działającą administrację państwową i służbę zdrowia, dobre szkoły, bezpieczne drogi, punktualne koleje, znane na świecie uniwersytety, stabilny system prawny? Dzisiaj, w te listopadowe dni pamiętajmy, że jesteśmy to winni tym, którzy byli i tym, którzy przyjdą po nas…

Patriotyzm to odwaga na polu walki, to uczestnictwo w zgromadzeniach z Biało-Czerwoną w dłoni i Mazurkiem Dąbrowskiego na ustach, ale to także – co niełatwe – codzienna, rzetelna, mądra praca dla naszej, polskiej wspólnoty. Nie zapominajmy o tym.

Piotr Świątecki