Koncepcja wdrożenia dyrektyw

22

Po wielu miesiącach milczenia w sprawie implementacji nowych dyrektyw, Urząd Zamówień Publicznych zdecydował się przedstawić materiał zawierający koncepcję ich wdrożenia. Dokument  zatytułowany „Informacja o koncepcji wdrożenia przepisów dyrektyw z zakresu zamówień publicznych” stanowił przedmiot obrad Komitetu Stałego Rady Ministrów. To niewątpliwie dobra informacja, bowiem zarówno opracowanie go, jak i wniesienie pod obrady ważnego organu rządowego może mieć fundamentalne znaczenie dla sytuacji, w jakiej znajduje się obecnie system zamówień publicznych. Powstaje otóż szansa na rozpoczęcie, wyczekiwanego od dawna przez środowiska zamówieniowe, procesu jego naprawy i związanej z tym, koniecznej przebudowy. Pytanie tylko, czy i jak zostanie wykorzystana oraz jaki wpływ na to wszystko mieć będzie tegoroczny kalendarz polityczny. W tym miejscu trudno oprzeć się refleksji, że gdyby nie czekano tyle czasu z zainicjowaniem prac wdrożeniowych, pytanie takie byłoby bezzasadne. Dzisiaj zasadne jest jak najbardziej.    

Zacznijmy od kalendarza. Jak wiadomo, termin wdrożenia nowych dyrektyw do krajowego porządku prawnego upływa 18 kwietnia 2016 r. Licząc od dnia dzisiejszego, na przeprowadzenie całej „operacji” pozostał więc rok i trzy miesiące. W tym czasie trzeba będzie opracować projekt ustawy, przeprowadzić go przez legislację rządową, skierować do Sejmu, poddać niezbędnym pracom w komisji bądź podkomisji, uchwalić, skierować do Senatu i rozważyć ewentualne, uchwalone przezeń poprawki. Być może jakimś cudem udałoby się to wszystko przeprowadzić, gdyby nie czekające nas w tym roku wybory parlamentarne, które zapewne odbędą się w drugiej połowie października. Można więc z dużym prawdopodobieństwem założyć, iż ostatnie posiedzenie Sejmu obecnej kadencji odbędzie się w lipcu, bądź na początku sierpnia. Niemożliwe jest więc raczej, aby do tego czasu przeprowadzony proces legislacyjny, uwzględniający ścieżkę rządową i parlamentarną mógł zostać przeprowadzony. Jeśli tak, niecelowe byłoby kierowanie rządowego projektu do laski marszałkowskiej, bowiem nowo wybrany Sejm i tak musiałby rozpocząć całą pracę od nowa. Kiedy mogłoby to nastąpić? Patrząc realnie nie wcześniej, jak w drugim kwartale przyszłego roku, a więc zapewne już po terminie przewidzianym na implementację dyrektyw.

Kwestia kolejna, o wiele ważniejsza od uwarunkowań kalendarzowych, dotyczy samego dokumentu, jego charakteru, treści oraz merytorycznego ciężaru. Na początek jednoznacznie przesądzić należy i wyraźnie to powiedzieć, że chodzi nie tyle o wdrożenie nowych dyrektyw, co oczywiście samo w sobie jest rzeczą ważną, ile o przygotowanie i uchwalenie nowej ustawy, która pozwoli naprawić polski system zamówień publicznych. Jeśli tak, to wdrożenie dyrektyw nie powinno być celem, ale środkiem prowadzącym do celu. Oznacza to istotną jakościowo, ale niezbędną zmianę podejścia do całej „operacji”.

Ogromnie ważny jest także sposób przeprowadzenia zmian przepisów, dotyczących zamówień publicznych, obejmujących oczywiście implementację dyrektyw unijnych, a dokładnie – tryb, w jakim będą przebiegały dalsze prace nad wypracowaniem ostatecznej, kompleksowej koncepcji przebudowy systemu oraz przygotowania projektu ustawy. Jeśli tak, jak dotychczas, odbywało się to będzie wyłącznie w środowiskach urzędniczych, sukces jest raczej wątpliwy. Nie ulega wątpliwości, że niezbędna jest poważna, publiczna debata, prowadzona z udziałem ekspertów oraz zamawiających i przedsiębiorców. Przedstawiciele tych środowisk uczestniczyć też powinni w opracowaniu projektu ustawy. Trudno zrozumieć przyczyny, dla których „Informacja o koncepcji wdrożenia przepisów dyrektyw z zakresu zamówień publicznych” została przygotowana w trybie gabinetowym i do dnia dzisiejszego nie znalazła się na portalu UZP.

Do treści tego dokumentu wolałbym się dzisiaj nie odnosić, bowiem przyjmowałem ją z mieszanymi uczuciami i podejrzewam, że nie jestem w tym odosobniony. Nie będę też więcej wypominał prawie rocznej zwłoki w podjęciu problemu zmian w przepisach i  prawdopodobnego niedotrzymania terminu implementacji dyrektyw. Najważniejsze, że coś się w sprawie zdarzyło, że postawiony został pierwszy krok we właściwym kierunku. Kiedy i jakie będą następne, zobaczymy, ale próbujmy być dobrej myśli.