Na marginesie: Potęga szkoleń czy szkolenie na potęgę

52

Od pewnego czasu, jak Polska długa i szeroka, odbywają się intensywne szkolenia „z zamówień publicznych”. Stosowane są wszystkie możliwe formy – szkolenia zamknięte, otwarte, dedykowane, branżowe, zakładowe, tematyczne, ogólne i jakie tam jeszcze. Wśród ich adresatów oraz uczestników zdecydowanie dominują przedstawiciele zamawiających. Wykonawcy, zgodnie z wieloletnią „tradycją”, niespecjalnie garną się do zamówieniowej wiedzy, może z wyjątkiem niektórych konferencji, nakierowanych tematycznie w ich stronę.

Zapotrzebowanie na szkolenia zamówieniowe było zawsze, ale prawdziwy boom rozpoczął się mniej więcej z początkiem ubiegłego roku, a może nawet wcześniej, i trwa do dnia dzisiejszego. Powstał na bazie, delikatnie mówiąc, obawy, najpierw przed nowym Prawem zamówień publicznych, a potem, kiedy już wiadomo było że ten pomysł nie przejdzie, przed poważnymi zmianami, jakie przynieść miała nowelizacja „implementacyjna”. Nie wiem dlaczego większość uczestników systemu zamówień publicznych założyła, że wprowadzone zmiany raczej utrudnią, niż ułatwią udzielanie zamówień i że dobrze byłoby wcześniej się do tego przygotować. Przeświadczenie to nie specjalnie zmieniło się po uchwaleniu nowelizacji, tyle tylko, że obawy przesunęły się bardziej w stronę niejasnych bądź trudnych w stosowaniu przepisów. Tak czy inaczej boom szkoleniowy trwa, a nawet, jak twierdzą niektórzy, ma się coraz lepiej.

Z oczywistych powodów sytuacja ta spotyka się z ogromnym zadowoleniem drugiej strony rynku szkoleniowego – firm i osób szkolących. Każdy, kto choćby od czasu do czasu zagląda do sieci łatwo zauważy, jak dużo w niej reklam oraz informacji dotyczących firm i osób, prowadzących szkolenia „z zakresu zamówień publicznych”, jak wiele proponuje się programów i form szkoleń. Gdybym dzisiaj miał odpowiedzieć na pytanie, kto w Polsce zajmuje się takimi szkoleniami, o wiele łatwiej byłoby mi powiedzieć, kto tego nie robi, bowiem w świecie zamówieniowym takich firm oraz osób jest zdecydowanie mniej. Tu chyba dochodzimy do istoty problemu – czy tak ogromna ilość szkoleń przekłada się na odczuwalny wzrost wiedzy organizatorów oraz uczestników procesów zamówieniowych i w następstwie powoduje wzrost efektywności dokonywanych zakupów? Innymi słowy, czy efekty są adekwatne do zaangażowanych w „akcję szkoleniową” sił, a przede wszystkim środków. Obawiam się otóż, że nie bardzo.

Z obserwacji, poczynionych przeze mnie na przestrzeni ostatnich dwóch lat oraz z docierających do mnie informacji wynika, iż poziom wielu prowadzonych szkoleń bywał i bywa daleki od doskonałości. W 2015 roku znaleźli się ponoć i tacy odważni, którzy szkolili „z nowego Prawa zamówień publicznych”, a przed czerwcem roku ubiegłego – „z nowelizacji Pzp”. Odnosząc się do tego zjawiska jeden z moich przyjaciół powiedział, że jest trochę tak, jak w piosence Jerzego Stuhra – „śpiewać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej, ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi”. W śpiewaniu, zwłaszcza podczas golenia, może i tak, ale w przekazywaniu wiedzy innym, zdecydowanie nie. Tu trzeba mieć doświadczenie, gruntowną wiedzę oraz umiejętność jej przekazywania. A co wtedy, gdy tego wszystkiego nie ma? Pewnie nic, bo szkolenie tak czy inaczej zostaje zaliczone. Ale suma tego „nic” pomnożona przez liczbę wątpliwej jakości szkoleń daje całkiem niemałe „coś”. Moim zdaniem problem więc jest i bez wątpienia nie powinno się go lekceważyć. W pierwszych latach istnienia systemu zamówień publicznych nawet próbowano się z nim zmierzyć, tworząc listę trenerów, prowadzoną przez prezesa UZP. Kiedy decydowano o jej likwidacji podstawowym argumentem było to, iż stanowi zbyt daleko idącą ingerencję w rynek szkoleniowy i że ów rynek sam problem szkoleń zamówieniowych ureguluje. Niestety, jak widać, nie uregulował. Ale za to wielu ludziom oraz firmom dawał i daje zarabiać całkiem niemałe pieniądze. Szkoda tylko, iż zbyt często w sposób absolutnie niezasłużony.  

Tomasz Czajkowski

Wyimek

czy tak ogromna ilość szkoleń przekłada się na odczuwalny wzrost wiedzy organizatorów oraz uczestników procesów zamówieniowych