Nowe otwarcie

31

Na początku lutego Prezes Rady Ministrów, po przeprowadzonym postępowaniu kwalifikacyjnym, podjęła decyzję w sprawie powołania na Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych pani Małgorzaty Stręciwilk. Jest to decyzja dobra. Nie tylko dlatego, że kończy ponad dwuletnie bezkrólewie w UZP, ale także dlatego, że funkcję tę sprawować będzie osoba właściwa. To wiadomość od dawna oczekiwana i dobrze przyjęta, nie tylko w środowiskach zamówieniowych. Oznacza, że w Urzędzie oraz w systemie zamówień publicznych kończy się czas postępującego bałaganu i nastaje czas przywracania normalności. Nie ma w tym żadnej przesady, bowiem ostatnie lata pokazały, jak może być źle i z każdym rokiem coraz gorzej. Potwierdzają to kolejne, chaotyczne nowelizacje, rozregulowany zamówieniowy rynek, czy wreszcie kadrowy rozpad Urzędu Zamówień Publicznych. Przysłowiową kropkę nad i postawiła tu niezrozumiała przemiana (w drodze konkursu, a jakże) wiceprezes kierującej Urzędem w dyrektora generalnego.

To, na szczęście, już przeszłość, jednak nowa pani Prezes nie będzie miała łatwo. Zadanie, którego się podjęła jest bardziej niż trudne, bowiem tak naprawdę dotyczy generalnej naprawy polskiego systemu zamówień publicznych, od prawa poczynając. Jak dalece dzisiaj ten stan jest nienormalny, widać gołym okiem. Z pewnością jednak nie jest to mission impossible, jak by chcieli niektórzy, bo choć problemów jest ogrom i jeden ważniejszy od drugiego, rozwiązać się dadzą, a pani Prezes ma charakter oraz wolę walki. Wiem, co mówię, bo przez osiem lat pracowaliśmy razem.

Wyzwaniem pilnym i najważniejszym będzie, a właściwie jest, uporządkowanie spraw legislacji. Świadomie użyłem słowa „uporządkowanie”, bowiem w obecnej sytuacji ono jest chyba najbardziej adekwatne. Na początek wypadałoby wyjaśnić i ustalić, kto ma być „gospodarzem” prac legislacyjnych, teraz i w przyszłości, która dotyczy przecież sprawy kluczowej – projektu nowego Prawa zamówień publicznych. Wydaje się oczywiste, iż tę rolę pełnić powinien Prezes UZP, do czego zresztą umocowuje go ustawa. Nie wyłącza to przecież możliwości współpracy, a nawet bliskiego współdziałania z Ministerstwem Rozwoju czy którymkolwiek z innych resortów. Wręcz przeciwnie, współpraca taka i wzajemne wspieranie się w procesie legislacji jest konieczne, tak, jak w przeszłości wielokrotnie bywało. Sprawa kolejna to cały „świat zewnętrzny”, który powinien, bądź chce uczestniczyć w procesach legislacyjnych, dotyczących zamówień publicznych. Obejmuje on wiele osób i podmiotów – organizacje samorządowe i związkowe, organizacje pracodawców i przedsiębiorców, środowiska  zamawiających, ekspertów, środowiska naukowe. W odróżnieniu od lat poprzednich należy zapewnić im udział w pracach legislacyjnych, które na każdym etapie przebiegać powinny przy otwartej kurtynie. Dotyczy to w równej mierze procedowanej obecnie nowelizacji „dyrektywowej”, jak i projektu nowego Prawa zamówień publicznych.

Po latach postępującej marginalizacji Urząd, a właściwie jego Prezes, powinien odzyskać właściwą, przewidzianą prawem pozycję, a także przypisane do niej miejsce w przestrzeni publicznej. Nie po to, aby zaspokoić czyjeś ambicje ale po to, aby móc właściwie wykonywać ustawowe zadania oraz efektywnie oddziaływać na zamówieniowy rynek. Jest to warunek konieczny, jeśli zamówienia publiczne mają stać się realnym instrumentem polityki gospodarczej rządu. Każde inne rozwiązanie w istocie rzeczy będzie protezą, której skuteczność, jak każdej protezy, okaże się ograniczona. Tu także potrzebna jest normalność.

Trzymajmy więc kciuki za nową szefową Urzędu, okazujmy jej życzliwość i tam, gdzie trzeba, udzielajmy wsparcia. A na koniec przypomnijmy jeszcze, co mawiał kardynał Richelieu – Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo. Na wszelki wypadek nie przetłumaczę.

 

Tomasz Czajkowski

Wyimek

Po latach postępującej marginalizacji Urząd, a właściwie jego Prezes, powinien odzyskać właściwą, przewidzianą prawem pozycję, a także przypisane do niej miejsce w przestrzeni publicznej.