Szansa na nowe otwarcie

32

Szansa na nowe otwarcie

 Jaki był rok 2017? Jaki będzie 2018? Są to pytania, które w końcówce roku mijającego i na początku nowego pojawiały się najczęściej. Towarzyszące im odpowiedzi, zarówno w odniesieniu do roku minionego jak i bieżącego były i są, delikatnie mówiąc, mocno zróżnicowane. W większości mają jednak wspólny mianownik, wyprowadzany ze starej jak świat zasady – „punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia”. Dzięki temu zapewne zdarzają się i takie cuda, że każdy widzi to, co chce widzieć; dla jednych sukces jawi się porażką, a dla drugich wręcz przeciwnie. Na rzeczywistość jednak, szczęśliwie, żadnego wpływu to nie ma. Cóż zatem z tego wynika? Niewiele albo nic, ale odpowiedź na to pytanie też zapewne podlega ocenie wedle kryterium miejsca siedzenia. I w ten oto sposób można się będzie bawić do końca roku, a potem zacząć wszystko od nowa. Na całe szczęście świat zamówień publicznych nie podlega (jeszcze?) takim hokus-pokus i zarówno w odniesieniu do przeszłości, jak i do przyszłości, białe pozostaje białym, a czarne – czarnym.  

Jakiż był więc zamówieniowy miniony rok? Raczej dobry, przy czym można by sobie chyba darować to „raczej”. Po pierwsze – był to pierwszy od dawna rok, w którym nie przeprowadzono nowelizacji Prawa zamówień publicznych, a więc czas swoistej stabilizacji zamówieniowych przepisów. To bardzo ważne, nie tylko z uwagi na złe doświadczenia z okresu „permanentnej nowelizacji”, ale przede wszystkim dlatego, że zamawiający i wykonawcy, nie zaskakiwani kolejnymi zmianami, mogli spokojnie wdrażać przepisy znowelizowane w czerwcu 2016 r. Po drugie – na poważnie rozpoczęto prace nad projektem nowego Prawa zamówień publicznych. Co prawda wydaje się, iż na dzień dzisiejszy jest w tych pracach małe opóźnienie, ale najważniejsze, iż są kontynuowane. Po trzecie – przełamany został impas, a właściwie nicnierobienie, w sprawie informatyzacji polskiego systemu zamówień publicznych. Dzięki determinacji i upartym zabiegom Prezes UZP podpisano stosowne porozumienia, znaleziono pieniądze. Choć czasu straconego raczej dogonić się nie da, to, co w programie informatyzacji najważniejsze, uda się w tym roku przeprowadzić. Po czwarte – wygląda na to, iż ostatecznie udało się posprzątać niebywały bałagan, jaki pozostawili po sobie poprzedni szefowie UZP w samym Urzędzie, ale nie tylko (np. w sprawie informatyzacji systemu). I wreszcie po piąte – Urząd „otworzył się” na świat zewnętrzny, zaczął słuchać i rozmawiać z ludźmi, nie tylko przemawiać do nich podczas szkoleń i konferencji. Wprawdzie „w tym temacie” wciąż występuje pewien niedosyt, ale nie można przecież mieć wszystkiego. Wygląda to więc zupełnie nieźle, a każdemu, kto ma inne zdanie proponuję, aby cofnął się w czasie dwa, a jeszcze lepiej cztery bądź pięć lat i przypomniał sobie, jak to wówczas wyglądało.     

Tak czy inaczej to już historia, dzisiaj znacznie ważniejsze jest pytanie, czy rok 2018 okaże się dla zamówień publicznych łaskawy. Moim zdaniem jest to bardzo prawdopodobne. Co więcej, istnieje duża szansa, aby przeszedł do historii jako rok, który dzięki uchwaleniu nowego Prawa zamówień publicznych przyniósł w zamówieniowym świecie nowe otwarcie. Byłoby to wydarzenie, którego znaczenia nie da się przecenić. Ustawa w dzisiejszym kształcie, choć po latach dewastacji częściowo naprawiona nowelizacją z 2016 r., zdecydowanie nie spełnia roli, jaką spełniać powinna. W tej sytuacji uchwalenie w roku 2018 nowej, naprawdę dobrej ustawy bez przesady otworzyłoby nowy etap w historii polskiego systemu zamówień publicznych. Jest to, w moim przekonaniu tak ważne, iż niczego ważniejszego na ten rok życzyć sobie nie można. Czy byłaby ona lekiem na całe zło, jakie jeszcze istnieje w systemie zamówień publicznych? Na całe raczej nie, ale na zdecydowaną większość zapewne tak.

To o sprawach wielkich. W sprawach małych bardzo się cieszę, iż rok miniony przyniósł istotny wzrost zainteresowania publikacjami zamieszczanymi w Doradcy, a także profilem miesięcznika, od kilku lat istniejącym na facebooku. Na przykład grudniowy felieton „Na marginesie” w pierwszych dwóch dniach po zamieszczeniu przeczytało kilkaset osób. Ile było lajków nie powiem, bo nie wypada. Niech by tak, albo jeszcze lepiej, było i w tym roku – to takie małe życzenie, jak najbardziej zależne od miejsca siedzenia.