Aktywność i profesjonalizm

22

Dla przedsiębiorców zamówienia publiczne zawsze były i będą niezwykle atrakcyjną formą pozyskania kontraktów. Przede wszystkim dlatego, że podmioty dysponujące środkami budżetowymi to dobrzy, wiarygodni i zawsze wypłacalni kontrahenci. Nie grozi im upadłość ani postawienie w stan likwidacji. Jeśli płatność zrealizują z opóźnieniem, to na ogół z należnymi odsetkami. Niezwykle istotne jest także to, iż postępowanie prowadzące do uzyskania zamówienia publicznego przebiega według znanych procedur, a zatem jest „przewidywalne” dla uczestniczących w nim wykonawców. O atrakcyjności rynku zamówień publicznych przesądza też jego wartość liczona w złotówkach, które są tam wydawane. Obecnie to kwota oscylująca wokół 140 miliardów i zapewne na tym się nie skończy, bowiem nowa perspektywa budżetowa dopiero się zaczyna.

Oczywiście Ameryki nie odkrywam, bowiem są to sprawy powszechnie znane, nie tylko potencjalnym wykonawcom zamówień publicznych. Jeśli tak, to dlaczego liczba przedsiębiorców, działających na rynku zamówień publicznych nie rośnie równie dynamicznie, jak jego wartość? Dlaczego zdecydowana większość firm małych i średnich albo nie wykazuje żadnego zainteresowania udziałem w tym rynku, albo trafia tam incydentalnie? Dlaczego średnia liczba ofert, składanych w jednym postępowaniu nie może przekroczyć magicznej bariery trzech? Sądzę, że bez większego trudu pytania tego rodzaju można by mnożyć, gorzej natomiast byłoby ze znalezieniem  wiarygodnych odpowiedzi. Zauważalnej zmiany sytuacji nie przyniosły przecież kolejne nowelizacje, podobnie jak mocno nagłaśniany program „nowego podejścia” do zamówień publicznych. A zatem dlaczego jest tak, że ewidentna atrakcyjność rynku zamówień publicznych, dla znaczącej liczby przedsiębiorców ewidentna nie jest? 

Uważam, że jest to pytanie o fundamentalnym znaczeniu dla teraźniejszości, ale przede wszystkim dla przyszłości zamówieniowego rynku, a właściwie dla całego systemu zamówień publicznych. Zdaję sobie równocześnie sprawę, iż odpowiedzieć na nie będzie bardzo trudno, ponieważ na taki stan rzeczy złożyło się wiele przyczyn. Większość z nich ma jednak wspólny mianownik – głębokie i narastające latami zaburzenie równowagi stron, uczestniczących w procesie udzielania zamówienia publicznego, przede wszystkim poprzez osłabienie pozycji wykonawcy. Likwidacja protestu i znaczące ograniczenie możliwości wnoszenia odwołania, obowiązująca do niedawna „blokadowa” wysokość wpisu od skargi na wyrok KIO, opór dotyczący zmiany przepisu art. 24 ust. 1 pkt. 1a, czy wreszcie wieloletni dyktat kryterium cenowego, to tylko niektóre przykłady, potwierdzające tę tezę. Do sytuacji tej dorabia się często dziwaczną „ideologię”. Wielokrotnie na przykład spotykałem się ze stwierdzeniem, że czym silniejsza pozycja zamawiającego w procesie udzielania zamówienia, tym dla „budżetu” lepiej. Nie bez winy są tu także sami przedsiębiorcy, którzy nie podejmowali praktycznie żadnych działań, aby się temu wszystkiemu przeciwstawić. Co i raz wydawało się nawet, iż taka „polityka”, zwłaszcza w zakresie promowania kryterium najniższej ceny, bardzo im odpowiada.    

Zmiana tej sytuacji wymaga zasadniczej zmiany przepisów, a następnie praktyki działania, przede wszystkim zmawiających. Zmienić się także musi nastawienie wielu przedsiębiorców do udziału w rynku zamówień publicznych. Aby skutecznie konkurować o uzyskanie zamówienia i być równorzędnym partnerem dysponenta środków publicznych przedsiębiorca postępować musi w sposób profesjonalny, niezależnie od tego, jak zamawiający wykorzystuje swoją prawną i faktyczną pozycję.

Profesjonalizm w każdej dziedzinie, w tym także w zamówieniach publicznych, kosztuje. Jest to jednak inwestycja wyjątkowo opłacalna. Dlatego też warto zainwestować „w wiedzę”, w przygotowanie pracowników, którzy zajmować się będą problemami związanymi z obecnością firmy na rynku zamówień publicznych. Warto wygospodarować pieniądze na sfinansowanie działań, niezbędnych dla aktywnej obecności na tym rynku. Z pewnością i tak wyjdzie to dużo taniej, niż utrata potencjalnych zysków z otrzymanych zamówień. Będzie to także z całą pewnością inwestycja przyszłościowa, bowiem polski system zamówień publicznych jest i pozostanie trwałym elementem funkcjonowania państwa oraz jego gospodarki.