Dokument konsekwentnie niedoceniany

26

Dwudziestego lipca Rada Ministrów przyjęła Sprawozdanie z funkcjonowania systemu zamówień publicznych w roku 2017, przedłożone przez Prezesa UZP. Kilka dni później jego tekst zamieszczony został na stronie internetowej Urzędu. Sprawozdanie uzupełniała udostępniona wcześniej Informacja o działalności Krajowej Izby Odwoławczej.  Dzięki temu, jak co roku, każdy mógł (i nadal może) zapoznać się z aktualnym, nieomal fotograficznym obrazem polskiego systemu zamówień publicznych. Pytanie tylko, kto z tymi dokumentami się zapoznał oraz kto poważnie i odpowiedzialnie się nad nimi pochylił. A może jeszcze wcześniej należałoby zapytać – kto w ogóle zauważył, że dokumenty te, przede wszystkim Sprawozdanie Prezesa UZP, zostały opracowane i udostępnione.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Sprawozdanie składane Radzie Ministrów przez Prezesa UZP jest najważniejszym dokumentem dotyczącym systemu zamówień publicznych, jaki ukazuje się w ciągu roku. Ilekroć w przeszłości tezę tę stawiałem, także publicznie, nikt nie zaprzeczał. Niestety, potem nic z tego nie wynikało. Z jakąś dziwaczną konsekwencją, od lat, znaczenie Sprawozdania o funkcjonowaniu systemu zamówień publicznych, a dokładnie – zawartych w nim danych statystycznych oraz informacji, jest niedoceniane. Od lat też nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego tak się dzieje. Przecież wartość zamówieniowego rynku jest ogromna – w roku minionym stanowiła około 8,23% produktu krajowego brutto, przecież zamówienia publiczne są podstawowym narzędziem prowadzenia przez państwo polityki zakupowej, a także istotnym instrumentem prowadzenia paru innych polityk. Jeśli tak, to dlaczego od iluś lat Rada Ministrów przyjmuje Sprawozdanie „w trybie obiegowym”, nie znajdując czasu na dyskusję o stanie polskiego rynku zamówień publicznych i zachodzących na nim procesach? Dlaczego nie analizuje skuteczności realizacji tych polityk? Z własnego doświadczenia wiem, iż dyskusja – jeśli już ma miejsce – na posiedzeniu Komitetu Stałego Rady Ministrów, problemu tego nie załatwia. Co więcej, Sprawozdanie bardzo często traktowane jest jak „wewnętrzny” dokument jednego z centralnych urzędów administracji rządowej, w którym jego szef raportuje swemu zwierzchnikowi, co i jak robił w roku minionym i co będzie robił w roku przyszłym.

Obawiam się, iż taki sposób postrzegania i taki tryb przyjmowania Sprawozdania przez Radę Ministrów, lokujący je w kategorii dokumentów o niskiej randze ważności, wyznacza jego dalsze losy. Najprawdopodobniej dlatego nie traktują go poważnie i nie tracą czasu na zapoznawanie się z nim ważni urzędnicy państwowi, nie zauważają jego istnienia, a tym bardziej nie interesują się nim media. Dodatkowo sprzyja temu termin, w którym Sprawozdanie się pojawia; w samym środku sezonu urlopowego gotowość do zajmowania się trudnymi tematami jest raczej niewielka.

Nie to jednak przesądza o istocie problemu. Dzisiaj, przy dużym znaczeniu nadanym przez rząd zamówieniom publicznym w polityce zakupowej państwa, a także w kontekście prac, toczących się nad projektem nowego Prawa zamówień publicznych należałoby zastanowić się co zrobić, aby Sprawozdanie o funkcjonowaniu systemu zamówień publicznych, przedkładane przez szefa UZP Radzie Ministrów, odzyskało należną mu rangę w strukturze dokumentów rządowych. Co zrobić, aby informacje oraz dane statystyczne tam zawarte były wykorzystywane w procesach decyzyjnych instytucji i organów państwa, aby zechciały zainteresować się nimi placówki naukowe oraz media. Być może jakąś odpowiedź na te pytania da komisja sejmowa, do której w najbliższym czasie Sprawozdanie trafi ale obawiam się, iż zbyt wiele obiecywać sobie po tym nie należy. Nie mam też gotowych recept, gwarantujących zmianę obecnego stanu rzeczy. Proponuję natomiast dopisanie (na własny użytek) do kończących dokument „Rekomendacji” zadania o fundamentalnym znaczeniu: przywrócenie „Sprawozdaniu o funkcjonowaniu systemu zamówień publicznych” należnej mu rangi i znaczenia, zgodnie z intencją ustawodawcy, zapisaną w Prawie zamówień publicznych.