NA MARGINESIE – Grudzień 2011

25

Informatyzacja, czy jak kto woli „cyfryzacja”, to teraźniejszość, która, poprzez coraz nowsze rozwiązania techniczne każdego dnia staje się przyszłością. Informatyzacja to coś, bez czego coraz bardziej nie umiemy sobie poradzić, zarówno w życiu prywatnym, jak i w działalności zawodowej. Dotyczy to także systemu zamówień publicznych, który już dzisiaj bez narzędzi informatycznych nie mógłby normalnie funkcjonować. Szeroko rozumiane zamówienia informatyczne to ważny i rozległy sektor rynku zamówień publicznych, na który każdego roku trafiają setki milionów złotych. O specyfice i złożoności tych zamówień nie trzeba nikogo przekonywać, bowiem nie ma chyba w Polsce zamawiającego, który przynajmniej raz w roku nie dokonywałby zakupów, wchodzących w ich zakres.

Informatyzacja systemu i funkcjonowanie rynku zamówień publicznych są ze sobą ściśle związane. Występuje tu swoiste sprzężenie zwrotne. Teoretycznie zatem biorąc, postęp w informatyzacji systemu powinien wpływać na zamówieniowy rynek, nie tylko informatyczny zresztą. Zachodzące na nim procesy stymulować natomiast powinny zakres i kierunki jego informatyzacji. Pytanie, czy tak się rzeczywiście dzieje. Nawet jeśli odpowiedź jest twierdząca nie ulega wątpliwości, iż dzieje się zdecydowanie za mało. Może nie tyle w odniesieniu do samych procedur postępowania przy udzielaniu zamówień, ile w „świecie” im towarzyszącym. Problem dotyczy przede wszystkim szeroko rozumianej administracji, która pomimo kolejnych „e-planów”, przyjmowanych i ogłaszanych przez kolejne ekipy rządzące, działa tak, jak działa. Nadal w większości przypadków po proste, „rutynowe” zaświadczenie potencjalny wykonawca zamówienia musi udawać się osobiście, czekając przedtem odpowiednią ilość czasu, zamiast uzyskać je przy pomocy jednego kliknięcia. A nie jest to przecież przykład jedyny.

Jestem przekonany, że nie tylko mnie marzy się e-administracja z prawdziwego zdarzenia, dzięki której przeprowadzanie postępowań o zamówienia publiczne i przygotowywanie ofert przez wykonawców stanie się o wiele prostsze i łatwiejsze. Marzy mi się także więcej „informatyki” w samym systemie. Kompleksowa i wielostronna perspektywa informatyzacji systemu w znacznej mierze determinować powinna kierunki prac, dotyczących zmian przepisów o zamówieniach publicznych. Przyjęta w tym zakresie „mapa drogowa” wyznaczać powinna konkretne cele i możliwe terminy ich realizacji. Łącznie ze ścieżką dojścia do obowiązku prowadzenia procedur wyłącznie w formie elektronicznej.

Oczywiście nie uważam, aby nawet bardzo szeroko potraktowana informatyzacja polskiego systemu zamówień publicznych stanowiła panaceum na dręczące go obecnie problemy. Sądzę jednakże, iż bez niej żadna poważna rekonstrukcja jego podstawowych elementów nie tworzyłaby właściwej perspektywy rozwojowej. Nowe pomysły i nowe rozwiązania w tym zakresie dobrze przyjąłby zapewne cały zamówieniowy rynek, a także jego uczestnicy.

Wydaje się, iż obecnie dla wszystkiego, co „informatyczne” rzeczywiście zapalone zostało zielone światło. Na początek potwierdzeniem tego jest utworzenie resortu, który ma się zajmować „cyfryzacją”. Wprawdzie powołanie ministerstwa, a właściwie dodanie do jego nazwy słowa „cyfryzacja” niczego jeszcze nie załatwia, ale z całą pewnością do czegoś zobowiązuje. „W sprawach informatyzacji” to dobra zapowiedź na nadchodzący rok. Życzmy więc sobie, aby na deklaracjach i zapowiedziach tym razem się nie skończyło, aby w odróżnieniu od lat minionych rozpoczął się rzeczywisty, e-administracyjny przełom.

A skoro o życzeniach mowa, bo i okazja ku temu stosowna, czegóż jeszcze powinniśmy sobie na ten nadchodzący rok życzyć ? Zapewne nieustanne powtarzanie tego przeze mnie staje się już powoli nudne, ale zaryzykuję i powiem to raz jeszcze – życzmy sobie nowego Prawa zamówień publicznych, a przynajmniej rozpoczęcia poważnych prac związanych z jego przygotowaniem. Życzmy sobie, aby nareszcie zaczęło być normalnie, bez nieprzemyślanych nowelizacji, mnożących się „Wytycznych”, „Opinii” i „Zaleceń”, bez „rozchodzącego się” chwilami orzecznictwa Krajowej Izby Odwoławczej. Aby nie tylko cena decydowała o wyborze najkorzystniejszej oferty i aby tych ofert w każdym przetargu było coraz więcej.

Obok tego, co wyżej, wszystkim Czytelnikom i sympatykom Doradcy, a także publikującym na jego łamach autorom oraz całemu zespołowi, który go redaguje i przygotowuje do druku, z okazji pięknych, bożonarodzeniowych Świąt i Nowego Roku życzę także wielu sukcesów zawodowych oraz szczęścia w życiu osobistym. Dziękuję też, że w mijającym roku byliście z nami. I proszę – bądźcie z nami nadal.