NA MARGINESIE – GRUDZIEŃ 2012

17

Krajowa Izba Odwoławcza ma już pięć lat. Patrząc z boku, można by powiedzieć, że to skromniutki jubileusz i że tak naprawdę nie ma o czym mówić. Sądzę jednak, że każdy uczestnik systemu zamówień publicznych, a zapewne nie tylko, dobrze wie, iż jest akurat odwrotnie. Pięć lat orzekania w trudnych zamówieniowych sprawach to całkiem niemało, a ranga i znaczenie wiążących się z tym problemów jest tak duża, że mówić o nich można bardzo długo. Wśród nich jest wiele takich, o których nie tyle można, ile trzeba mówić. Głośno i wyraźnie, a do tego najlepiej publicznie. 

Na początek to, że instytucja taka, jaką jest Krajowa Izba Odwoławcza, była i jest potrzebna, a nawet konieczna. Zaraz potem to, że bez niej polski system zamówień publicznych nie mógłby funkcjonować normalnie oraz to, że jej rola jest daleko większa niż ochrona interesów wykonawców uczestniczących w postępowaniach, bowiem stoi na straży systemu. Na koniec, że jest to niezwykle ważne i odpowiedzialne zadanie, którego waga i odpowiedzialność powinny być mierzone w kategoriach interesu państwa. Choć to wszystko wydaje się oczywiste, wobec pojawiających się tu i ówdzie pomysłów dotyczących charakteru i przyszłości Izby, oczywistości te należy powtarzać często i wyraźnie.

Czy cel, dla jakiego powołana została Krajowa Izba Odwoławcza, został osiągnięty? Moim zdaniem tak. Izba miała stanowić odpowiedź na wyzwania, jakie niosły za sobą procesy zachodzące na rynku zamówień publicznych. Być instytucją niezależną, działającą efektywnie, wolną od wad formalnych i faktycznych, jakie obciążały zespoły arbitrów i orzecznictwo arbitrażowe. Miała być profesjonalnym, quasi-sądowym organem, rozstrzygającym odwołania w procedurze cywilnoprawnej. Nawet przeciwnicy istnienia Izby przyznać muszą, iż tak jest w istocie.

Czy w warunkach, w jakich przyszło jej pracować, Krajowa Izba Odwoławcza dobrze wykonuje swoje zadania? Tu również odpowiedzieć należy twierdząco. Niezależnie od tego, że bywają wyroki budzące nie tylko moje wątpliwości, ogólny poziom orzecznictwa Izby  ocenić należy pozytywnie. Jest to tym ważniejsze, że Izba orzeka pod ogromną presją „czynnika czasu”, co z całą pewnością dobremu orzecznictwu nie służy. Swoją drogą trudno w tym miejscu nie wyrazić zdziwienia, że to właśnie czas postępowania odwoławczego, a nie poziom orzecznictwa oraz skuteczność jego oddziaływania na praktykę stosowania Prawa zamówień publicznych jest głównym miernikiem ocen i opinii dotyczących KIO. „Szybko” i „dobrze” nie bardzo do siebie pasują, bowiem zwykle to, co się robi w pośpiechu, nie wychodzi zbyt dobrze. Dlatego też znacznie bardziej cieszyłbym się z tego, że sądy nie uchylają wyroków Izby, niż z tego, że jest ona w czołówce europejskiego rankingu „czasu trwania procedur odwoławczych”.

Co dalej? Jestem przekonany, że pomysłów dotyczących przyszłości Krajowej Izby Odwoławczej może być co najmniej kilka. Na dzisiaj jednak umacnianie jej ustrojowej pozycji oraz rangi i roli, zapewnianie optymalnych warunków jej funkcjonowania, gwarantowanie jej niezależności, niezawisłości i profesjonalizmu leży w jak najlepiej rozumianym interesie systemu zamówień publicznych. A także w interesie wartego ponad 140 mld zł zamówieniowego rynku. Nie służyły temu z pewnością ustawowe zmiany, między innymi dopuszczające orzekanie w składach jednoosobowych, nie służy także sposób kształtowania stosunków UZP–KIO przez prezesa Urzędu, co zauważa nawet prasa codzienna. Tak być nie musi, a nawet nie powinno, bowiem z faktu, iż prezes UZP jest, w rozumieniu Kodeksu pracy, pracodawcą członków Izby, nic, poza tym faktem, nie wynika.

Rocznica Izby za sprawą Trybunału Sprawiedliwości została dodatkowo uświetniona. Otóż w głośnej sprawie związanej ze stosowaniem art. 24 ust. 1 pkt 1a, w odpowiedzi na skierowane do niego przez Krajową Izbę Odwoławczą pytania prejudycjalne Trybunał uznał, iż przepis ten jest niezgodny z prawem europejskim. Taki jest sens Wyroku wydanego 13 grudnia i nie zmienią tego żadne mętne wyjaśnienia i tłumaczenia, że białe jest czarne lub na odwrót. Niewątpliwą zasługą KIO jest przyczynienie się do przerwania żenującej sytuacji związanej z tym przepisem i wyrzucenia go, mam nadzieję, z tekstu ustawy. Dodatkowym powodem do satysfakcji jest to, iż niejako „przy okazji” Trybunał uznał, że KIO jest organem uprawnionym do kierowania do niego pytań prejudycjalnych, co negował polski rząd, wywołując ogromne zdziwienie, nie tylko moje zresztą.

A zatem Szanowni Państwo, Członkinie i Członkowie Krajowej Izby Odwoławczej – serdeczne dzięki za ciężką i trudną pracę, jaką przez te pięć lat wykonywaliście, za godną postawę, gwarantującą niezawisłość Waszą i niezależność instytucji, której jesteście członkami. Jako że zbliżają się Święta Bożego Narodzenia oraz Nowy Rok z całego serca życzę Wam, abyście w tym wytrwali i tak jak dotychczas służyli systemowi zamówień publicznych. Natomiast Czytelnikom i Przyjaciołom Doradcy z tej okazji życzę wszystkiego, co najlepsze, a także – mimo wszystko – abyście w nadchodzącym roku jak najrzadziej stawali przed obliczem Krajowej Izby Odwoławczej.