Ważna pozycja w systemie

18

Trudno zaprzeczyć, że bez efektywnie działających instytucji ochrony prawnej, system, a przede wszystkim rynek zamówień publicznych, nie mógłby funkcjonować normalnie. Jeśli wśród tych instytucji kluczową pozycję zajmuje Krajowa Izba Odwoławcza, to efektywność środków prawnych, chroniących uczestników zamówieniowego rynku, gwarantują sądy okręgowe. Wydaje się to oczywiste, ale wobec pojawiających się tu i ówdzie wątpliwości, dotyczących sposobu sprawowania sądowego nadzoru nad orzecznictwem KIO, należy to powtarzać często, głośno i wyraźnie.

Patrząc z perspektywy zbliżającego się dwudziestolecia systemu zamówień publicznych można bez wątpienia powiedzieć, iż model środków ochrony prawnej, z nadrzędną pozycją sądów okręgowych, sprawdził się w praktyce i utrwalił. Gwoli uczciwości przypomnieć równocześnie wypada, iż nie było tak od początku, bowiem ustawa o zamówieniach publicznych w pierwotnym brzmieniu jako „środki odwoławcze” ustanawiała jedynie protest i odwołanie. Jednak nieomal od razu układ ten – protest i odwołanie – okazał się „niepełny”, z uwagi na, jak się wówczas mówiło, „brak kontroli sądowej” nad orzecznictwem arbitrów. Nie wszyscy ten pogląd podzielali, a niektórzy nawet byli przeciw. Dobrze pamiętam dyskusje oraz spory, które temu towarzyszyły. Dopiero nowelizacja ustawy z sierpnia 1997 roku wprowadziła prawo do wnoszenia skargi na wyrok zespołu arbitrów do sądu powszechnego, przyznając je „uczestnikom postępowania” odwoławczego. W ten sposób, w dwa i pół roku po wejściu w życie ustawy o zamówieniach publicznych, powstał zespół logicznie i racjonalnie skonstruowanych instytucji, nazwanych później „środkami ochrony prawnej”, na które składały się protest – odwołanie – skarga. Układ ten był powszechnie aprobowany i sprawdzał się przez wiele kolejnych lat, aż do roku 2009, kiedy z bliżej nieznanych powodów komuś przyszło do głowy poważnie go zdemontować. W listopadzie drastycznie podwyższono wysokość opłaty od skargi na wyrok KIO, poważnie ograniczając, bądź, jak chcą niektórzy, eliminując możliwość korzystania z tej instytucji. W grudniu zlikwidowano protest i ograniczono prawo składania odwołań. Dzięki wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego „wpis” od skargi w tym roku wrócił do normalnego poziomu, protest nadal czeka na swój come back.  

Tyle historii, której przywołanie wydało mi się szczególnie ważne, nie tyle z okazji dwudziestolecia, ale przede wszystkim w związku z pytaniem – co będzie dalej z instytucjami, które stoją obecnie na straży podstawowych zasad systemu zamówień publicznych oraz interesów uczestniczących w nim podmiotów. A w szczególności -jaką rolę pełnić będzie w tym dziele sądownictwo powszechne i jak określony zostanie sposób jej wypełniania. Pytania te są uzasadnione, bowiem nikt już chyba nie ma wątpliwości, że polski system zamówień publicznych czeka głęboka przebudowa. Po pierwsze dlatego, że nie da się inaczej wyjść z kryzysu, w jakim obecnie system się znajduje, po drugie dlatego, że na implementację czekają nowe dyrektywy europejskie, a Prawo zamówień publicznych musi zostać napisane od nowa. Jeśli ma to być przeprowadzone z sensem, w każdej z ważnych systemowo spraw powinna się odbyć otwarta, publiczna debata. Także, a może przede wszystkim, dotycząca środków ochrony prawnej oraz instytucji, które sprawują w tym zakresie kluczową rolę. Nie wiem i nie chcę przesądzać, od czego należałoby tu zacząć – czy od szeroko rozumianej problematyki protestu, czy od także szeroko rozumianej problematyki „sądowej”. Na początek proponowałbym poważne rozważenie powrotu do sytuacji, w której skargi na wyroki zespołów arbitrów rozpatrywane były przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Do dzisiaj żałuję, że podczas prac nad projektem Prawa zamówień publicznych przeważyło zdanie ówczesnego Ministra Sprawiedliwości, i wbrew mojej opinii, zrezygnowano z tego rozwiązania. Idąc tym śladem, proponowałbym dalej rozważenie powołania „sądu zamówień publicznych”, na wzór sądu antymonopolowego, który przecież sprawdza się znakomicie. Zdecydowanie natomiast wykluczałbym jakiekolwiek pomysły, zmierzające do osłabienia bądź ograniczenia roli sądów powszechnych, a tym bardziej poszukiwania nowych rozwiązań w obszarze sądownictwa administracyjnego.