Interesy, konflikty oraz interes nadrzędny

19

Trochę to dziwne, iż słowo „interes” w świecie zamówień publicznych bardzo często pojawia się w towarzystwie słowa „konflikt”, które to słowa występując łącznie opisują sytuację jeśli nie patologiczną, to z pewnością mogącą czymś takim zaowocować i zagrozić postępowaniu. A przecież, jeśli już o interesie mowa, zamówienie publiczne to dobry interes, i to dla obydwu występujących w jego ramach stron: dla wykonawcy, bo uzyskuje korzystną umowę od wypłacalnego (budżet!) kontrahenta oraz dla zamawiającego, bo dokonuje korzystnego zakupu na określonych przez siebie warunkach. Tak to właśnie wygląda czy raczej wyglądać powinno, bowiem jak wiadomo zdarzają się także spory, rozstrzygane przez KIO oraz sądy powszechne. Patrząc jednak na statystyki z kolejnych lat, w stosunku do liczby realizowanych zamówień jest ich bardzo mało. Uprawniona zatem wydaje się teza, iż zdecydowana większość, czy raczej prawie wszystkie zamówienia realizowane są przy poszanowaniu prawa, pełnym, przy wzajemnym zrozumieniu oraz partnerskiej współpracy zamawiających i wykonawców. Dzieje się tak dlatego, iż leży to w najżywotniejszym interesie i jednych, i drugich oraz że i jedni, i drudzy to rozumieją. W ich interesie przecież jest, aby pomiędzy nimi wszystko układało się jak najlepiej, aby realizacja zamówienia przebiegała pomyślnie, aby nie pojawił się na przykład jakikolwiek konflikt interesów, który by temu interesowi zagroził.

Jak się wydaje (mówiąc już całkiem bardzo poważnie), to właśnie jest nadrzędny, wspólny interes uczestników postępowania oraz realizacji zamówienia publicznego. Dlatego też uważam, iż bałamutne są twierdzenia o „naturalnej” różnicy czy sprzeczności interesów zamawiającego i wykonawcy jako stron postępowania oraz umowy o zamówienie publiczne. Wręcz przeciwnie – moim zdaniem obie strony są po tej samej stronie, ponieważ mają wspólny interes, mianowicie zrobienie dobrego interesu. W tym miejscu już słyszę głosy prześmiewców wskazujących, iż występuje tu ewidentna sprzeczność, bowiem i zamawiający, i wykonawca (co oczywiście oczywiste!) „dobro” tego, niby wspólnego interesu, pojmuje inaczej – wykonawca chce zarobić jak najwięcej, zamawiający chce zapłacić jak najmniej za możliwie najwyższą jakość nabywanych dóbr. No i dobrze, ale gdzie tu sprzeczność, a tym bardziej konflikt (interesów?)? Przecież w tym, naturalnym skąd inąd dążeniu, obie strony zamówieniowych relacji muszą się w pewnym momencie spotkać w imię tegoż wspólnego, dobrego interesu. Temu właśnie służą zamówieniowe procedury. Kółko się więc zamyka. Oczywiście, po drodze jest walka konkurencyjna wykonawców (bywa, że wykraczająca poza przyjęte reguły), są rozmaite zachowania zamawiających (wykraczające poza przyjęte reguły). Niczego to jednak nie zmienia, bowiem takie sytuacje odbiegają nie tylko od norm zwyczajowych, ale często także prawnych. Lokują się więc w pobliżu świata patologii czy wręcz do tego świata należą.

Do tego też świata niewątpliwie należy „konflikt interesów”, rozumiany zarówno w kategoriach ogólnych, jak i jednostkowych. Wbrew obiegowym prawdom niespecjalnie chce mi się przy tym wierzyć, iż sytuacja, w której ma on miejsce występuje „sama z siebie”, z czystego przypadku. Jasne, iż może się tak zdarzyć, ale przypadki takie bywają raczej rzadko, pozostają bez większego znaczenia i są stosunkowo łatwe do wyeliminowania. Znacznie częściej natomiast stan określany jako „konflikt interesów” jest wynikiem działań świadomych i zamierzonych, podejmowanych w przeświadczeniu, iż umkną uwadze (zwierzchnika, organów kontroli, opinii publicznej itp.). Zdarza się (niestety nie wiemy, jak często), iż istotnie tak się dzieje i że umyka to uwadze instytucji bądź osób, które wiedzieć o tym powinny. Powstaje wówczas poważny problem, potencjalnie zagrażający nadrzędnym interesom zarówno zamawiającego, jak i wykonawcy (wykonawców). Jak się przed tym zabezpieczyć? – oto jest pytanie! Nie wiem, czy wystarczą tu przewidziane prawem oświadczenia; nie zastąpią przecież zwykłej ludzkiej uczciwości, której nijak nie da się zadekretować.

Tomasz Czajkowski

 

Wyimek

często stan określany jako „konflikt interesów” jest wynikiem działań świadomych i zamierzonych, podejmowanych w przeświadczeniu, iż umkną uwadze (zwierzchnika, organów kontroli, opinii publicznej itp.).

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.