Pomagać Ukrainie

24

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, tematem tego numeru jest waloryzacja umów. Wprowadziliśmy go na życzenie Czytelników, którzy od dłuższego czasu w mailach kierowanych do redakcji sygnalizowali związane z tym problemy i prosili o szersze uwzględnianie tej tematyki na łamach miesięcznika. Dotyczyło to zwłaszcza zamówień na roboty budowlane. Trudno się temu dziwić, bowiem sytuacja na rynku, nie tylko zamówień budowlanych, łatwa nie jest. Ceny, przede wszystkim nośników energii, mocno poszły w górę, podobnie jak wskaźnik inflacji. Zamawiający i wykonawcy, którzy niedostatecznie zabezpieczyli się przed taką sytuacją wprowadzając do umów odpowiednio sformułowane klauzule waloryzacyjne, mają dzisiaj tęgie kłopoty. A do tego całkiem prawdopodobne jest, iż taki stan rzeczy utrzyma się przez czas pewien. Dlatego też szeroko rozumiana problematyka waloryzacji umów o zamówienia publiczne zagości na naszych łamach na dłużej.

Dzisiaj jednak wobec tego, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, to wszystko schodzi na dalszy plan. Za sprawą przekazu telewizyjnego oraz Internetu wojna weszła do naszych domów. Rzeczy dotychczas niewyobrażalne możemy oglądać nieomal „na żywo” – ludzkie dramaty, pożary, ruiny. I to nie jest film, ale rzeczywistość, którą każdego dnia mamy na wyciągnięcie ręki. Papież Franciszek zaapelował ostatnio – niech ta wojna nam nie spowszednieje. Ale czy horror może spowszednieć? Świat, a przede wszystkim Polacy pokazują, że nie ma takiej opcji. Ogromne pospolite ruszenie ludzi dobrej woli i wielkiego serca, niosących pomoc ukraińskim uchodźcom, to najlepsza odpowiedź na to pytanie. Właśnie pomoc. Tak, jak widzimy w telewizji budzące grozę obrazy wojny, tak też widzimy tysiące wolontariuszy tę pomoc niosących, ludzi, których nikt do tego nie namawiał, ani o to nie prosił. Dobro przeciwko złu. Ludzie niosący dobro nie mogą być jednak pozostawieni samym sobie. Państwo powinno ich wspierać całą swoją mocą. Wszystkich i każdego z osobna. Także dlatego, że pomagając Ukrainie i Ukraińcom, pomagamy samym sobie.

—————————————————————————————————————-

Ludzie niosący dobro nie mogą być pozostawieni samym sobie. Państwo powinno ich wspierać całą swoją mocą.

—————————————————————————————————————-

Dlatego też we wszystkim, co się z tą pomocą wiąże, jeśli nie pomagają, nie mogą przeszkadzać przepisy dotyczące zamówień publicznych. Ostatnio doszły mnie słuchy o żądaniu nadgorliwych urzędników, wymagających ogłoszenia przetargu na remont i adaptację pomieszczeń przeznaczonych dla uchodźców. Ponieważ takich przypadków może być więcej, zdecydowanie poprzeć należy wyłączenia obowiązku stosowania przepisów Pzp, wprowadzone ustawą o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa. To decyzja właściwa, która, jeśli zajdzie taka potrzeba, powinna być rozszerzona. Nie może to oczywiście oznaczać pełnej dowolności i braku kontroli. Wręcz przeciwnie – wszystko powinno być transparentne i publicznie wiadome, co zresztą przewidują przepisy tej ustawy. A nadgorliwcom przypomnę – „nie czas żałować róż, gdy płoną lasy” (na wszelki wypadek – to Juliusz Słowacki).

A co, poza pamiętaniem o tych słowach, możemy zrobić my, ludzie od zamówień publicznych? Już teraz dużo, a w przyszłości zapewne jeszcze więcej. Przykładem może tu być inicjatywa Stowarzyszenia Prawa Zamówień Publicznych, którą prezentujemy na początku numeru. Zachęcamy każdego, kto może świadczyć pomoc prawną w zakresie zamówień publicznych udzielanych w ramach bezpośredniego wsparcia na rzecz osób dotkniętych działaniami wojennymi na Ukrainie, do jej podjęcia. DORADCA deklaruje udział w tej inicjatywie.

 

To ważne dzisiaj, sądzę jednak, że nasza pomoc będzie szczególnie przydatna wówczas, gdy w Ukrainie zacznie się czas odbudowy, kiedy ruszy naprawa zniszczeń wojennych, kiedy wystartują związane z tym przetargi. Na tym wielkim „rynku odbudowy”, w którym z pewnością uczestniczyć będą liczne kraje, nie tylko europejskie, nasza wiedza i doświadczenie mogą okazać się bardzo pomocne. Myślmy o tym, bo przecież nie ulega wątpliwości, że taki czas nastąpi. Sądzę że szybciej, niż dzisiaj jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić.

 

Tomasz Czajkowski