Uczeń, czeladnik, mistrz

43

 

W średniowieczu rzemieślnicy tworzyli cechy. Mistrz przyjmował ucznia na naukę. Przez pierwszy rok młody człowiek zamiatał warsztat, przez drugi – chodził po zakupy dla żony mistrza, w trzecim mógł już przynosić narzędzia. I tak zaczynał uczyć się zawodu. Zostawał czeladnikiem i czekał długo na wyzwolenie, to jest na uzyskanie pozycji mistrza. Nie było wcale łatwo dożyć tej zawodowej samodzielności. Dziś śmieszą nas średniowieczne przesądy i poglądy. Nie mamy obowiązkowych, rzemieślniczych cechów, lecz nowoczesne zawody regulowane. Polska jest rekordzistką w Europie, ograniczając prawem dostęp aż do 380 zawodów. Dzięki Bogu, jest szansa na zmianę – 8 października 2012 r. Premier skierował do laski marszałkowskiej projekt ustawy o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów, tak zwanej pierwszej ustawy deregulacyjnej. Do reprezentowania rządu upoważnił projektodawcę – Ministra Sprawiedliwości. Trudno przecenić znaczenie decyzji  o wszczęciu prac nad deregulacją, może najpoważniejszej w obecnej kadencji parlamentu. Trudno też będzie przecenić znaczenie tej ustawy, jeśli parlament zechce ją przyjąć, bowiem rynek pracy ulegnie w wyniku deregulacji rewolucyjnej zmianie. W moim głębokim przekonaniu – zdecydowanej zmianie na lepsze.