Zapomniana rocznica

44

Dwadzieścia lat temu, w dniu 1 stycznia 1995 r., weszły w życie przepisy ustawy o zamówieniach publicznych, która, prawie jednomyślnie, uchwalona została pół roku wcześniej. Dziś, z perspektywy tego dwudziestolecia, bez przesady można powiedzieć, iż było to wydarzenie niezwykle ważne dla funkcjonowania państwa, choć z jego rzeczywistej wagi, znaczenia oraz konsekwencji, mało kto zdawał sobie wówczas sprawę. Chyba mało kto był też w stanie przewidzieć, że zakres zmian, obejmujących polski rynek robót budowlanych, dostaw i usług, będzie aż tak duży, że tak szybko wykreowany zostanie rynek zamówień publicznych, że stanie się on jednym z najszybciej rozwijających się rynków Europy, i że dzisiaj, po dwudziestu latach, wart będzie ponad sto czterdzieści miliardów złotych. Jednocześnie niewielu, jak sądzę, zakładało, iż po dwudziestu latach obowiązywania wprowadzanych właśnie przepisów, nadal problemem będzie zamówieniowa korupcja, niejasność wielu przepisów, że – paradoksalnie – za ich sprawą pojawią się problemy, które wcześniej nie występowały. 

No właśnie – jaki więc naprawdę jest bilans mijającego „zamówieniowego” dwudziestolecia? Szkoda, iż żadna instytucja bądź placówka naukowa, dysponująca odpowiednią wiedzą oraz niezbędnym instrumentarium nie zadała sobie trudu, aby na to pytanie rzeczowo i obiektywnie odpowiedzieć. Szkoda, iż jak na razie, brak jest publicznej dyskusji na ten temat, bowiem nieliczne, okazjonalne wypowiedzi, prezentowane podczas niektórych organizowanych ostatnio konferencji, trudno za takową uznać. Moim natomiast zdaniem bilans ten jest zdecydowanie dodatni. Nie zmienią tego ani większe czy mniejsze wpadki legislacyjne, wciąż dręczące zamówienia publiczne rozmaite „choroby” i patologie, ani nawet dzisiejsza sytuacja, którą wielokrotnie oceniałem jako kryzysową. Nie zmienią dlatego, iż oceniać należy całe dwadzieścia lat obowiązywania przepisów o zamówieniach publicznych, a także mieć na uwadze stan, z jakim mieliśmy do czynienia przed ich wprowadzeniem. Gołym okiem widać, jak wielka jest różnica pomiędzy tym, co było, a tym, co jest obecnie.

Po pierwsze, niezależnie od teoretycznych dywagacji czy pseudonaukowych mądrości, faktem jest, iż przez te lata udało się zbudować system zamówień publicznych. Choć wciąż daleki od doskonałości, jest bytem obiektywnym oraz trwałym. Nie zmieniły tego i nie zmienią nieprzemyślane decyzje, dotyczące takich czy innych, tworzących go instytucji bądź przepisów. Po drugie, w jego ramach udało się stworzyć szereg rozwiązań, które pozytywnie przeszły próbę czasu i stabilizują go. Mam tu na myśli przede wszystkim środki ochrony prawnej, które, pomimo chwilowego braku protestu, świetnie wypełniają to zadanie. Po trzecie, mamy, w większości dobrze przygotowaną, doświadczoną i kompetentną kadrę specjalistów, pracujących w instytucjach zamawiających oraz w firmach wykonawczych, którzy na co dzień decydują, jak system zamówień działa w praktyce. I wreszcie coś, co wydaje się szczególnie ważne. Nie zaliczam się do zwolenników statystycznych czy liczbowych „hokus-pokus”, ale w tym przypadku jestem raczej pewien, iż przez te dwadzieścia lat, liczone w złotówkach korzyści dla budżetu z tytułu stosowania przepisów o zamówieniach publicznych, są ogromne.

Jeżeli dzisiaj możemy o tym wszystkim mówić, pamiętać też musimy o wielkiej pracy tysięcy ludzi, którzy od początku związali się z systemem zamówień publicznych, pracowali i działali w jego ramach, budowali jego podstawy, tłumaczyli i przekonywali, że jest to rozwiązanie dobre dla Polski. Mam tu na myśli arbitrów, trenerów, pełnomocników wojewodów i prezydentów miast ds. wdrażania systemu zamówień publicznych, ekspertów i autorów wydawnictw oraz publikacji fachowych, ogromną rzeszę szkoleniowców i doradców. Sądzę, że nie tylko dzisiaj, przy okazji dwudziestolecia, należą im się słowa uznania i szacunku. Pamiętajmy też, iż wciąż jeszcze stanowią oni ogromny kapitał systemu zamówień publicznych, niestety, w znacznej mierze zapomniany i niedoceniany.

To, iż w ostatnich latach, pomimo sytuacji kryzysowej, system funkcjonuje, i na w miarę bezpiecznym poziomie zabezpiecza interesy państwa, świadczy o jego sile. Ale nawet najlepsza struna zbyt długo przeciągana, kiedyś wreszcie pęka. Może by więc z okazji dwudziestolecia, bez świętowania, bez orderów i bukietów, tak po prostu, podjąć kilka, wydawałoby się oczywistych decyzji. Niechby wreszcie zaczął się czas wielkich porządków.