Poważny krok we właściwym kierunku

30

Za kilkanaście dni wejdzie w życie nowelizacja Prawa zamówień publicznych, uchwalona przez Sejm w dniu 29 sierpnia. Wprowadza zmiany bardzo ważne, o dużych konsekwencjach dla zamówieniowego rynku. Niezależnie od tego, jak oceniamy każdą z tych zmian, nie ulega wątpliwości, iż ustawa sierpniowa stanowi istotny krok we właściwym kierunku, długo oczekiwany przez wszystkie środowiska zamówieniowe. Trudno nie przyjąć tego z zadowoleniem. Mam wprawdzie wątpliwości, czy każdy ze zmienionych przepisów zadziała zgodnie z intencją autorów i ustawodawcy, czy oddziaływanie każdego z nich na zamówieniowy rynek będzie takie, jak zaplanowano, ale nie może to mieć wpływu na całościową ocenę ustawy nowelizacyjnej. Powód tego jest dla mnie oczywisty; wśród zmienianych przepisów znalazła się regulacja o fundamentalnym znaczeniu dla porządkowania rynku zamówień publicznych, a właściwie przywracania mu prawidłowego, „rynkowego” charakteru. Chodzi oczywiście o przepisy, zmieniające zasady dokonywania oceny ofert. Mam nadzieję, iż dzięki temu, z dniem 19 października, w chwili wejścia w życie ustawy sierpniowej, na polskim rynku zamówień publicznych definitywnie skończy się demolujący go dyktat kryterium cenowego.

W tym miejscu aż prosi się powiedzieć – nareszcie. Ale także, a może przede wszystkim zadać pytanie – dlaczego dopiero teraz, po tylu latach alarmowania i przestrzegania przed fatalnymi konsekwencjami powszechnej praktyki rozstrzygania przetargów wyłącznie poprzez cenę, zdecydowano się ten problem załatwić. I dalej – dlaczego, pomimo wielu apeli, kierowanych wprost do rządu oraz do Urzędu Zamówień Publicznych, następuje to z inicjatywy poselskiej, a nie rządowej. Uchylając się od odpowiedzi na te pytania, można by zapewne powiedzieć, że lepiej późno, niż wcale, ale słuszna skądinąd sentencja w tym miejscu byłaby mocno nietrafiona. Dlatego, iż to, co działo się na rynku zamówień publicznych za sprawą kryterium cenowego, w tak długim czasie i w takiej skali, nie miało prawa się zdarzyć.  

Dzisiaj jednak wypada cieszyć się z tego, co się stało, choć podejrzewam, że nowe przepisy dotyczące oceny ofert nie przez wszystkich zostaną przyjęte z entuzjazmem. Tu i ówdzie słyszałem już utyskiwania, że to niedobry pomysł, że nie wolno jednej skrajności zastępować drugą, że należało pozostawić to praktyce. Nie wierzę tym argumentom, a także ich nie podzielam. Obawiam się natomiast, iż prawdziwy powód takich wypowiedzi jest inny. Rozstrzyganie postępowań wyłącznie przy użyciu kryterium cenowego dla wielu zamawiających było rozwiązaniem bardzo wygodnym. Maksymalnie upraszczało proces wyboru oferty, było „bezpieczne”, bowiem nie budziło wątpliwości dotyczących obiektywizmu wyboru, a do tego pozwalało wykazać się „gospodarnością” i „oszczędnością”, zgodnie z przepisami dotyczącymi finansów publicznych. Teraz to się skończy, a komisje przetargowe będą musiały bardziej się napracować. Ale, niezależnie od dzisiejszej niechęci, naprawdę się to opłaci. Proponuję wyliczać to w złotówkach i jestem gotów założyć się, że wyjdzie na moje.  

Proponuję także nie czepiać się redakcji poszczególnych przepisów ustawy nowelizacyjnej, choć faktem jest, iż nie przynosi ona chluby autorom projektu i legislatorom sejmowym. Proponuję też nie podśmiewać się z ustawowego przyzwolenia („zamawiający może” – art. 36c) zamawiającemu na korzystanie z wzorcowych dokumentów, których przygotowanie i upowszechnianie jest obowiązkiem prezesa UZP. To wszystko, choć może drażni i śmieszy, tak naprawdę „nie wpływa na pracę silnika” i szybko da się naprawić. Dzisiaj miejmy na uwadze i doceniajmy to, co jest naprawdę ważne.

A skoro o sprawach ważnych mowa, trudno nie wskazać, iż uchwalenie ustawy nowelizacyjnej zbiegło się w czasie z zakończeniem procedury naboru na stanowisko prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Do objęcia tej funkcji wskazana została Małgorzata Stręciwilk, obecnie członek Krajowej Izby Odwoławczej. To niewątpliwie dobry i merytorycznie słuszny wybór. Sądzę, że nie tylko mnie przywraca wiarę, iż po latach chaosu „w zamówieniach publicznych” może być normalnie oraz budzi nadzieję, że tak się stanie.