Kolejne podejście

15

W pierwszych dniach kwietnia na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji zamieszczony został kolejny projekt nowego Prawa zamówień publicznych. Ogłoszenie go poprzedziły konsultacje społeczne, w ramach których odbyło się wiele spotkań, konferencji oraz publicznych dyskusji. Przypomnijmy – pierwszy projekt nowego Pzp nosił datę 21 stycznia, konsultacje trwały więc nieco ponad czterdzieści dni. Jak na obszerny projekt tak ważnego aktu prawnego nie był to okres zbyt długi, wystarczył jednak na zgłoszenie kilku tysięcy uwag, postulatów i propozycji. Przyznaję, że choć nie policzyłem ich dokładnie („Tabela uwag” zamieszczona na stronie RCL ma 238 stron), całość udało mi się przeczytać. Oczywiście, jak zwykle bywa w takich sytuacjach, sporo spośród nich powtarza się, część wzajemnie wyklucza, większość jednak bez wątpienia zasługuje na uwagę i poważną analizę. I tak, jak sądzę, się stało, czego dowodem kolejna wersja projektu, udostępniona uczestnikom systemu i opinii publicznej.

 

Podobnie jak wersja pierwotna, kolejne podejście do projektu nowego zamówieniowego prawa budzi sporo emocji, przede wszystkim u tych, którzy zgłosili uwagi oraz propozycje zmian. Informacja o nowej wersji projektu dotarła do mnie od kilku osób nieomal natychmiast po jej udostępnieniu, a formułowane na gorąco komentarze niedługo potem. Dzisiaj, po blisko dwóch tygodniach od momentu udostępnienia projektu, wypowiedzi oraz opinii jest już całkiem niemało. I – co chyba najważniejsze – w zdecydowanej większości mają, jak to się ładnie kiedyś określało, „konstruktywny charakter”. Mówiąc krótko – podobnie jak wcześniej, także teraz, nie spotkałem się z krytyką czy odrzucaniem projektu lub jego części. Nie oznacza to oczywiście akceptacji każdej propozycji rozwiązań bądź proponowanych regulacji, ale bez wątpienia potwierdza otwartość i gotowość zamówieniowych środowisk do dalszej dyskusji i udziału w kolejnych etapach prac nad projektem.  Warto, jak sądzę, o tym pamiętać.

 

Niezależnie od utrzymujących się wątpliwości czy rozbieżnych stanowisk w niektórych sprawach, pojawienie się kolejnej wersji projektu nowego Prawa zostało przyjęte dobrze i uznane za krok we właściwym kierunku. W opinii wielu osób dowodzi to, iż prowadzone konsultacje oraz zgłaszane podczas nich propozycje zmian traktowane są przez zespół pracujący nad projektem poważnie i brane pod uwagę. Podzielam ten pogląd i mam nadzieję, że będzie tak aż do czasu uchwalenia nowej ustawy. W oparciu o własne doświadczenia związane z pracami nad obecnie obowiązującym Prawem zamówień publicznych mogę powiedzieć, iż jest to warunek konieczny aby powstała ustawa dobra, odpowiadająca potrzebom państwa i akceptowana przez ludzi, którzy będą ją stosować w praktyce.

 

Natomiast co do treści nowej wersji projektu, podobnie jak w przypadku wersji pierwotnej, pójdę na łatwiznę i odniosę się do tych samych spraw, co wówczas: ustawowej pozycji Prezesa UZP, sądu właściwego w sprawach skarg na wyroki KIO oraz Izby Koncyliacyjnej. W pierwszej sprawie nic się nie zmieniło i jak słychać, wielkich szans na jakiekolwiek zmiany w tym zakresie nie ma, w drugiej też nie, ale to akurat, w odróżnieniu od sprawy poprzedniej, bardzo dobrze, natomiast nowy pomysł pozasądowego rozstrzygania sporów związanych z realizacją umów o zamówienia publiczne zaskoczył mnie całkowicie. Wcześniej miałem wątpliwości, czy powierzenie koncyliacji Krajowej Izbie Odwoławczej i utworzenie w tym celu „izby w izbie” jest pomysłem dobrym, natomiast dzisiaj wydaje mi się on o wiele lepszy, niż powierzenie tej funkcji Sądowi Polubownemu przy Prokuratorii Generalnej. Powodów jest kilka, ale jeden wydaje mi się szczególnie ważny – Prokuratoria Generalna reprezentuje interes Skarbu Państwa, który przecież zawsze jest stroną przeciwną w sporze z wykonawcą zamówienia.

 

Na koniec najważniejsze – przewidywany termin, od którego obowiązywałyby nowe przepisy przesunięto na 1 stycznia 2021 roku. Jest więc jeszcze trochę czasu na kolejne podejście(a).

 

Tomasz Czajkowski

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.